piątek, 24 listopada 2017

Prolog


Pakuję ostatnie sentymentalne drobiazgi do kartonu, a  pokój który do niedawna nazywałam swoim własnym, pustoszeje w coraz szybszym tempie. Już jutro na dobre pożegnam się z tym miejscem, które znam od urodzenia. Przeżyłam tu wiele wspaniałych chwil i godnych zapamiętania wspomnień. Czas jednak, ruszyć do przodu i otworzyć nowy rozdział. 
Zaczynam nowy etap w swoim życiu. Postanowiłam się usamodzielnić i opuścić rodzinny dom. Wiedząc, że tylko w ten sposób, mogę osiągnąć dawno założone sobie cele.


- Nadal nie mogę uwierzyć, że się wyprowadzasz. Jesteś pewna tej decyzji? - w progu staje, moja młodsza siostra. Zadając mi to samo pytanie, co pozostali członkowie rodziny. W ciągu ostatnich kilku miesięcy.
- Tak, jestem. Wiesz przecież, że te przenosiny to jedyne wyjście. Tylko tak, mogę spełnić swoje marzenia. I przekonać się, czy rzeczywiście posiadam talent.
- Rozumiem. Ale my po prostu martwimy się o ciebie. Będziesz sama z dala od domu i rodziny. Dodatkowo będziesz musiała znaleźć jakąś dodatkową pracę, aby móc się utrzymać. Oszczędności jakie posiadasz, za swoje dotychczasowe sukcesy na długo nie wystarczą. Jakim cudem pogodzisz ze sobą naukę i pracę?
- Tina, nie martw się. Poradzę sobie. Czasami spełnianie swoich marzeń, trochę kosztuje. Ale jestem gotowa na poświęcenie i wyrzeczenia z tym związane.



Marzę o zostaniu, znaną na całym świecie skrzypaczką. I regularnym występowaniu w monachijskiej filharmonii. Jednak, aby się to udało muszę się przenieść do miasta z najlepszą szkołą muzyczną w Niemczech, gdzie pracują najwybitniejsi fachowcy w swojej dziedzinie. W innym wypadku, utknę w jednym miejscu. A za jakiś czas, będę musiała zacząć traktować skrzypce, jako zwykłe hobby. 

Od dziecka podporządkowałam muzyce i skrzypcom, całe swoje życie. Każdy mój dzień był wypełniony nauką i grze na instrumencie. Przez co, właściwie nie posiadałam żadnych bliższych znajomych. Odkąd tylko pamiętam, liczyło się dla mnie jedno. Dlatego nie mam zamiaru się poddać i tego zmarnować. 



- Uważaj na siebie. I pamiętaj, że w każdej chwili możesz wrócić do domu - słyszę na pożegnanie od taty, który w dużej mierze pomógł mi z przeprowadzką. Nadal nie dowierzam, że za kilka chwil zostanę tu sama. Zdana wyłącznie na siebie.
- Wszystko będzie dobrze. Nie musicie się martwić. Przekaż to mamie i Tinie - przytulam się do niego, po czym macham mu na pożegnanie. Patrząc jak wyrusza w drogę powrotną do domu.



Otwieram drzwi, prowadzące do wynajętego przeze mnie niewielkiego mieszkania. Dwa średniej wielkości pokoju, może nie robią oszałamiającego wrażenia. Ale dla mnie w zupełności wystarczą. Wyglądam przez okno jednego z nich, dostrzegając niezbyt urokliwą ulicę oraz nieustannie przejeżdżające po niej samochody. Będę musiała się przyzwyczaić do nowego widoku, zupełnie innego od tego, który towarzyszył mi przez ostatnie lata życia. Oraz niespotykanego dotychczas zgiełku, wielkiego miasta.
Spoglądam na kilkanaście nierozpakowanych kartonów. Wiedząc, że powinnam jak najszybciej zabrać się za ich rozpakowywanie. I mieć to już za sobą.



Wieczorem, gdy udaje mi się znaleźć odpowiednie miejsce, dla wszystkich moich rzeczy. Chcę jeszcze poćwiczyć, przed jutrzejszymi, moimi pierwszymi zajęciami. Wyznaję zasadę, że najważniejsze to być przygotowanym i na samym początku zrobić dobre wrażenie. Jeśli od razu pokażę, na co mnie stać. Być może w przyszłości będzie mi, łatwiej i zostanę doceniona.



Zaczynam grać, a palce delikatnie i z wyuczonym automatyzmem trafiają w odpowiednie struny, natomiast smyczek gładko sunie po instrumencie, wygrywając nakazane przeze mnie nuty.
Gdy powoli zatracam się w swój własny świat, gdzie istnieje tylko instrument i ja. Skupienie odbiera mi głośna muzyka, dobiegająca za ściany. Nie spodziewałam się czegoś takiego, podczas wstępnej rozmowy z właścicielem mieszkania. Dostałam zapewnienie, że moi przyszli sąsiedzi to spokojni ludzie, którzy nie będą sprawiać mi żadnych problemów. I będę mogła w spokoju skupić się na grze.


Wzdycham z niezadowoleniem i wychodzę z mieszkania. Spoglądając na drzwi położone naprzeciwko moich. Pukając w nie, jeszcze nie przeczuwałam, że w ten oto sposób rozpocznę wojnę z najbardziej upierdliwym i nieznośnym człowiekiem, jakiego dane było mi poznać.

1 komentarz:

  1. Super że już zaczęłaś coś nowego😊Prolog mnie wciągnął, do tego widzę Andreasa więc na pewno zostaję 😊😊

    OdpowiedzUsuń