poniedziałek, 18 grudnia 2017

Rozdział 9


Otwieram drzwi mieszkania, dostrzegając za nimi rodziców. Pomimo mojego zdenerwowania, na moich ustach pojawia się szeroki uśmiech. Nareszcie będę mogła, spędzić z nimi trochę czasu. Szkoda tylko, że nie ma z nimi Tiny. Która tym razem nie mogła przyjechać, ponieważ w ostatniej chwili wypadło jej coś ważnego. Za nią tęskniłam równie mocno, jak za mamą i tatą. Odkąd pamiętam miałam dobry kontakt z rodzicami. Wspierali mnie w rozwijaniu swoich pasji i spełnianiu marzeń. Równocześnie od zawsze byli wymagający w stosunku do mnie jak i do siostry. Miałyśmy jasno określone reguły i zasady, jakie panowały w naszym domu. Przypominam sobie o jednej z nadrzędnych, jaką była szarość. Przez co, nie czuję się najlepiej z myślą, że będę musiała ich okłamać. Nie mam jednak wyjścia, gdybym wyjaśniła wszystko i wyznała całą prawdę. Naraziłbym się na stratę wszystkiego, na co tak długo pracowałam. A przede wszystkim bardzo bym ich rozczarowała, swoją lekkomyślnością i brakiem odpowiedzialności. 




- Wejdźcie. Cieszę się, że was widzę. Tęskniłam - przytulam się do obydwojga. 
- My za tobą też Emily. Wciąż nie mogę się przyzwyczaić, że już z nami nie mieszasz - słyszę głos mamy. Ona najdłużej była przeciwna mojej wyprowadzce. Za wszelką cenę starała się mnie przekonać do pozostania w domu. 
- Przecież wiesz, że nie było innego wyjścia. Co u was? - pytam, czekając aż rodzice zdejmą swoje kurtki. 
- Wszystko w porządku. Ale za to u ciebie zaszło wiele zmian. Gdzie podziewa się ten młodzieniec, który skradł twoje serce? - widać, że tata nie może się doczekać poznania mojego chłopaka. Szkoda tylko, że nie jest to ten, którego powinni poznać. 
- Czeka na nas w salonie, dlatego chodźcie - zapraszam ich w dalszą część mieszkania, mając nadzieję, że nie będą zbytnio dociekliwi i unikniemy krępujących pytań. 



Adreas wita się z moimi rodzicami z uprzejmym uśmiechem. Jest przy tym bardzo kulturalny i sprawia świetne wrażenie. Widać, że bardzo dobrze wczuł się w swoją rolę. 
- Naprawdę bardzo miło mi państwa poznać. Emily wiele o państwu opowiadała - przypominam sobie naszą rozmowę sprzed kilku dni, kiedy to faktycznie sporo opowiadałam o mojej rodzinie. Sprawiał wtedy wrażenie niezbyt zainteresowanego, ale ku mojemu zdziwieniu musiał mimo wszystko, bardzo uważnie słuchać. 
- Nam także bardzo miło cię poznać - widzę, że rodzice są zadowoleni. Mimowolnie zastanawiam się, jak zareagowali by na Marca. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wypadłby dużo gorzej. 




Po wstępnym zapoznaniu i grzecznościowej rozmowie. Udaję się do kuchni, w celu przygotowania dla naszej czwórki kawy i wcześniej zakupionych ciastek. Niedługo potem dołącza do mnie Andreas. 
- Pomogę ci. Wciąż powinnaś na siebie uważać. Na razie chyba dobrze nam idzie - patrzę na niego z delikatnym uśmiechem, kiwając potakująco głową. 
- Oby tak dalej. Mam wrażenie, że rodzice cię polubili - moje słowa wzbudzają u niego zadowolenie. Co trochę mnie dziwi, przecież ich opinia nie powinna mieć dla niego większego znaczenia. Dzisiaj prawdopodobnie widzą się pierwszy i ostatni raz. 




Wracamy do naszych dzisiejszych gości, siadając przy stole. Przez następne minuty opowiadam o moich postępach w nauce, a rodzice o swojej pracy i innych niezbyt ważnych tematach. Od czasu do czasu zadają jakieś pytanie Andreasowi, na które zawsze odpowiada bez zarzutu. Wszystko idzie zgodnie z planem i po naszej myśli.
Jedyny moment zawahania przeżywam, gdy rodzice wypytują o to jak się poznaliśmy. W pierwszej chwili mam pustkę w głowie, mając wyłącznie przed oczami to, jak było naprawdę. Na szczęście Andreas wyręcza mnie w tym, dodatkowo łączy ze sobą nasze dłonie znajdujące się pod stołem w uspokajającym mnie geście. Dzięki temu powoli się rozluźniam, wiedząc że wszystko ma pod kontrolą. Ma przygotowaną odpowiedź na każde możliwe pytanie i nic nie jest w stanie go zaskoczyć. 



Pod koniec naszego spotkania, właściwie zapominam że tylko udajemy z Andreasem parę. On jest w tym wszystkim tak swobodny, że sama także daję się temu ponieść. Uświadamiając sobie przy okazji, że nie miałabym nic przeciwko, aby to on zajął miejsce Marca. Równocześnie wiem, że to tylko moja nic możliwa do spełnienia zachcianka, z którą Wellinger w życiu by się nie zgodził. Na swoje nieszczęście, zaczynałam żywić do niego coraz cieplejsze uczucia. Kompletnie zapominając o swoim prawdziwym chłopaku. Byłam okropna i nie zasługiwałam na znajomość z żadnym z nich. 




- Jestem naprawdę pełna podziwu Andreasie, że udało ci się przekonać do siebie Emily. Nasza córka ma wyjątkowo trudny charakter i wysokie wymagania - jestem zawstydzona, tymi słowami. W szczególności gdy widzę pełen rozbawienia uśmiech Andreasa. 
- Mamo, proszę cię - nie chcę, aby powiedziała za dużo. Czuję się już wystarczająco niekomfortowo. 
- Nie było łatwo, pani Katio. Ale jestem wytrwały i jak widać przyniosło to rezultaty. Emily to naprawdę cudowna dziewczyna. Jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi, prawda kochanie? - nieoczekiwanie, Andreas obejmuje mnie w talii i patrzy na mnie z wyczekiwaniem, abym potwierdziła jego słowa, które wypowiedział z niezwykłą czułością. 
- Oczywiście - staram się brzmieć przekonująco. Będąc niezwykle zaskoczona śmiałością w jego poczynaniach. 
Które są ostatecznym dowodem dla moich rodziców, że rzeczywiście stanowimy dobraną parę. 



- Będziemy się powoli zbierać. Przed nami długa droga powrotna - słyszę głos taty i nie czuję się najlepiej, wiedząc że nadszedł czas pożegnania. Chciałabym pobyć z nimi dłużej. 
- Nie możecie jeszcze troche zostać. Moglibyście wrócić jutro - proponuję. Tak rzadko mamy okazję się widzieć. 
- Niestety nie. Muszę jeszcze przygotować raport do pracy na poniedziałek - odpowiada. 
- Ale przecież niedługo nas odwiedzicie. Mam nadzieję, że nie zapomniałaś o ślubie kuzynki w przyszłym miesiącu? - tata przypomina mi o tym fakcie. 
- Pamiętam. Na pewno się pojawimy - kłamię, wiedząc że pojadę sama. Przez dzisiejsze spotkanie, nawet gdybym chciała wziąć ze sobą Marca. Będzie to niemożliwe. 




Wraz z Andreasem odprowadzany moich rodziców na dół. Przytulam się mocno do mamy na pożegnanie. 
- Emily, mam nadzieję że wyjdzie wam z Andreasem. Zrobił na mnie dobre wrażenie i wygląda na bardzo zakochanego w tobie. Nie zmarnujcie tej szansy na szczęście - mama szepcze do mnie. Aby nikt inny jej nie usłyszał. A ja czuję się okropnie z powodu tego, że okłamałam ją w taki sposób. 
- Postaram się. Możesz się także w końcu uspokoić, jak widzisz mam dobrą opiekę - fałszywie zapewniam swoją rodzicielkę. 
Żegnam się jeszcze krótko z tatą, po chwili widząc już tylko odjeżdżający samochód. 
Oddycham głęboko z ulgą, ale i świadomością że nasze porozumienie z Andreasem dobiegło końca. Od teraz wszystko pewnie wróci do normy, a nasze spotkania staną się rzadkością. Jest mi z tego powodu przykro, w ostatnim czasie przyzwyczaiłam się, że spędzamy ze sobą sporo czasu. 




- Nie cieszysz się, że się udało? Przecież chyba tego właśnie chciałaś - staje na przeciwko mnie, uważnie się we mnie wpatrując. - Cieszę, ale teraz będę musiała jakoś z tego wybrnąć. Co wcale nie będzie takie łatwe. Zagrałeś tak idealnego chłopaka, że nie mam pojęcia jaki wymyślę powód naszego rozstania - zastanawiam się, czy w rzeczywistości, byłby także taki wspaniały. 
- A może ja wcale nie grałem. Może taki, po prostu jestem. Nie pomyślałaś o tym? - zaskakuje mnie jego wypowiedź. 
- Dałeś mi się poznać z dużo gorszej strony. Więc nie dziw się, że mam o tobie gorsze zdanie - widzę, że zabolały go słowa. Powinnam się ugryźć w język.  Przecież ostatnio dostałam niejeden dowód na to, że faktycznie jest zupełnie inny.
- Myślałem, że ostatnio doszliśmy do porozumienia i będziemy mogli się dogadać. Ale skoro tak o mnie sądzisz. Nic tu po mnie - Andreas chce odejść, ale mu na to nie pozwalam, łapiąc za rękę. 
- Przepraszam. Nie to miałam na myśli. Naprawdę ci dziękuję za pomoc i dzisiejszy dzień. Nie psujmy tego, kolejną dziecinną kłótnią - proszę. Po czym zbieram się na odwagę i delikatnie całuję go w policzek. W ramach podziękowań za wszystko. 
- Masz rację. Skończmy z tym. Co powiesz na to, żebyśmy zaczęli od nowa? - proponuje, a ja nie mam nic przeciwko temu. 



- Emily, twoja sąsiadka. Której podobno wszystko przeszkadza i ciężko z nią wytrzymać - wyciągam w jego kierunku dłoń z szerokim uśmiechem na ustach. 
- Andreas, twój sąsiad. Podobno jestem niemiły i gram innym na nerwach - odpowiada ze śmiechem. 
W ten oto sposób, mieliśmy za sobą nowe otwarcie, które dało mi nadzieję, że, nasza znajomość nadal będzie kontynuowana i rozwijana. Nie miałam pojęcia czym się ostatecznie zakończy, ani czy w ogóle się uda. Biorąc pod uwagę nasze charaktery, ale chciałam zaryzykować i pójść na ustępstwa. Czułam, że Andreas jest naprawdę tego warty. 





Wieczorem, staram się powoli nadrabiać zaległości. Zachowuję w tym jednak umiar, nie chcąc po raz kolejny przesadzić. Przypominam sobie również o spotkaniu z Marciem. Wciąż zastanawiam się, czy rzeczywiście chcę ciągnąć na siłę coś, co nie ma większej przyszłości. Z drugiej strony, obiecałam dać mu szansę. W końcu postanawiam tą decyzję podjąć dopiero po wysłuchaniu, tego co ma do powiedzenia. 
Choć nie liczę na większy przełom, a już tym bardziej na jakiś gwałtowny wybuch moich uczuć do jego osoby. Ktoś inny ma na nie dużo większe szanse, wydaje się tylko nie być tym kompletnie zainteresowany. Co wcale nie ułatwia mi niczego i wprowadza tylko jeszcze większy mętlik.

4 komentarze:

  1. Bardzo się cieszę że spotkanie z rodzicami Emily poszło tak gładko i dodatkowo relacja między nią i Andreasem też poszła w lepszym kierunku.Mam nadzieję że teraz po ich "ponownym" poznaniu wszystko zacznie się układać, choć wiem że na to jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie.Nie wiem czemu ale wydaje mi się że znaczącą rolę będzie miała tutaj jeszcze Tina.Nadal nie podoba mi się relacja Emily i Marca , wydaje mi się że ona powinna z nim jak najszybciej porozmawiać i zakończyć ten związek :) Z niecierpliwością czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się że spotkanie z rodzicami poszło po ich myśli. Uważam że to zbliżyło Emily i Andreasa do siebie. Choć czuje że ta sielanka niedługo się skończy i mam przeczucie że ten cały Marc jeszcze namisza. Według mnie jego obecność w życiu Emily jest zbędna,a ona sama powinna ten "zwiazek" jak najszybciej zakończyć.
    Pozdrawiam Wredna1216

    OdpowiedzUsuń
  3. No i to potwierdza moją tezę, że oni po prostu powinni być razem! Tak do siebie pasują i czują się przy sobie swobodnie. Rodzice nie domyślili się, że to tylko udawanie. Dlaczego? Bo powinni być razem! Czekam aż Emily zerwie swój obecny beznadziejny związek z panem pracoholikiem i weźmie się za Andreasa.
    Już myślałam, że znowu się pokłócą i myślę sobie no nieeee znowu będą się nienawidzić...A wtedy tak mnie zaskoczyłaś z tą jakby znajomością od nowa. Rozśmieszyły mnie te ich przedstawienia siebie hahaha
    A propo mam nadzieję, że na ślub kuzynki pójdą razem. Prawdaaaa? Proszę, proszę, proszę!
    Ciekawi mnie co wymyślisz dla nas na następny rozdział, bo ten był mega. Bardzo mi się podobał i szybciutko go dosłownie połknęłam. Do następnego!
    N

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na trzeci rozdział! :)
    https://miejsceszczerychusmiechow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń