-
Tak się cieszę, że cię widzę. Stęskniłam się za tobą -
przytulam do siebie Tinę, stojącą w drzwiach. Nareszcie udało nam
się zobaczyć, od dłuższego czasu nie
miałyśmy na to okazji.
-
Ja za tobą też, Emily. Szczególnie, że masz mi wiele do
opowiedzenia - wiem, że nie uniknę tłumaczeń. Ona jako jedyna z
naszej rodziny, zdawała sobie sprawę z moich niektórych kłamstw,
z
których nie byłam przesadnie dumna.
-
Jak zwykle musisz wszystko wiedzieć od razu. Mamy na tę rozmowę
cały weekend. Może najpierw powiedz mi, co u ciebie? - staram się
naprowadzić
ją
na inny temat, wcale nie będąc chętna na rozmowę o kompletnej
pomyłce jakiej był Marc. A
przede wszystkim o
udawanym związku z Andreasem oraz sytuacji , która do niego
doprowadziła. Tina na pewno będzie wściekła i zrobi mi wykład,
na temat mojej nieodpowiedzialności. Mimo, że była młodsza ode
mnie, czasami czułam że jest zupełnie na odwrót. To ona od
zawsze, była tą rozsądniejszą.
-
Wszystko po staremu. Za to u ciebie, jak widać wiele się dzieje.
Więc nie myśl, że się wykręcisz. Opowiadaj - widzę ponaglające
spojrzenie siostry, kiedy zajmuje miejsce na kanapie. Czekając, aż
do niej dołączę.
-
Dobrze, niech ci będzie - zaczynam od początku. Opowiadam o
znajomości z Marciem, kłótniach z Andreasem. Swoim omdleniu i
pobycie w szpitalu. Z każda minutą, czuję że Tina jest coraz
bardziej na mnie zła. Kończę swoją opowieść na rozstaniu z
Marciem. A między nami zapada, ciążąca cisza.
-
Emily, czyś ty kompletnie zwariowała? Jak mogłaś być z takim
kimś, jak ten idiota. Co ty sobie myślałaś?Już ja bym mu z
chęcią wygarnęła, co o nim myślę - nie pamiętam już, kiedy
widziałam taką wściekłość w oczach Tiny.
-
Tak naprawdę, sama nie wiem. Zauroczył mnie, a potem po prostu to
wszystko zabrnęło za daleko i nie wiedziałam, jak to zakończyć.
Nie martw się, to już przeszłość, ale związków mam dość na
bardzo długi czas. Dostałam nauczkę - siostra patrzy na mnie ze
zdziwieniem.
-
A co z Andreasem? - pyta z wyczekiwaniem. Będąc
zaskoczona moimi ostatnimi słowami.
-
A co ma być? To tylko dobry znajomy. Miło nam się spędza ze sobą
czas - staram się brzmieć przekonująco.
-
Uważaj bo ci uwierzę. Widzę przecież, jak świecą ci się oczy,
gdy o nim mówisz. Emily, ty się w nim zakochałaś! Dodatkowo
jestem pewna, że
ty też nie jesteś mu obojętna. Tak się cieszę - Tina wydaje się
być zachwycona, swoimi domysłami.
-
Chyba oszalałaś.! Nie jestem w nikim zakochana. Nie mam czasu na
miłość. Mam teraz ważniejsze sprawy - czuję, że coraz bardziej
się pogrążam w swoich zaprzeczeniach. Ale nie chcę dopuścić
nawet do siebie tej myśli, a co dopiero przed
kimś.
-
Więc może ja się z nim umówię? Skoro ty nie jesteś
zainteresowana - patrzę na nią z niedowierzaniem. Czując
wewnętrzny sprzeciw.
-
Przecież wy się nawet nie znacie. Rozmawialiście za sobą raz w
życiu - staram się nie dać po sobie poznać, że nie byłabym
zadowolona takim obrotem spraw.
-
Jesteś pewna? - udaje jej się zasiać we mnie wątpliwości. W
końcu to tylko moje przypuszczenia. Może rzeczywiście utrzymują
ze sobą regularny kontakt.
-
Żartuję. Jest twój, chciałam tylko sprawdzić, czy będziesz
zazdrosna. I widząc twoją winę, najwyraźniej tak jest -
uświadamiam sobie, że Tina ma rację. Naprawdę jestem o niego
zazdrosna i nie potrafię bez większych
emocji, wyobrazić go sobie z inną dziewczyną.
-
Dobrze, przyznaję. Masz rację. Tylko, że to i tak nic nie zmienia.
On nie jest mną zainteresowany – staram
się ją przekonać do swojego zdania.
-
Mylisz się. Prędzej,
czy później się o tym przekonasz - kończymy ten niezręczny dla
mnie temat. A ja oddycham z ulgą. Nie było mi łatwo zwierzać się
ze swoich uczuć, nawet własnej siostrze.
Popołudnie
spędzamy na zakupach w jednej z galerii handlowej. Miło było
nareszcie spędzić trochę wolnego czasu, w jej towarzystwie. Znów
poczułam się tak, jakbym wciąż mieszkała w rodzinnym domu i nie
miała na głowie większych problemów. Taka chwilowa beztroska,
była mi bardzo potrzebna.
Gdy
wracamy z Tiną do mojego mieszkania, natykamy się na Andreasa.
Patrzę znacząco na siostrę, aby nie próbowała powiedzieć
czegokolwiek, co dotyczyło naszej porannej rozmowy.
-
Byłem u ciebie wcześniej.
Ale widzę, że masz już towarzystwo - Andreas z przyjaznym
uśmiechem, przygląda się Tinie. Zapewne
nie będąc pewnym, kim ona jest.
-
Właściwie to już się znacie, ale nie osobiście. To Tina, moja
siostra. A to Andreas - przedstawiam im sobie.
-
Miło cię w końcu spotkać. Dziękuję także za pomoc Emily. Ona
czasem jest strasznie uparta i myśli, że wszystko wie najlepiej, co
ma potem fatalne konsekwencję - gromię ją wzrokiem, aby przestała
mnie kompromitować.
-
Muszę się z tobą niestety zgodzić. Miałem
okazję się parę razy o tym przekonać -
popiera ją Andreas.
-
Ty też jesteś przeciwko mnie? - pytam udając obrażoną, wiedząc
że obydwoje mają rację. Ale
w żadnym wypadku się im do tego nie przyznam.
Rozmawiamy
jeszcze przez krótką chwilę, a następnie Andreas się z nami
żegna. Tłumacząc, że trochę się śpieszy.
-
Emily, tylko nie mów mi, że naprawdę nie widzisz, jak on na ciebie
patrzy - Gdy tylko przekraczamy próg mojego mieszkania. Tina po
raz kolejny rozpoczyna swoje przekonywanie, że moje uczucia wcale
nie są nieodwzajemnione.
-
Proszę cię, nie zaczynaj. Ja wiem swoje, a ty swoje. I niech tak
zostanie - staram
się przekonać ją, żeby nie robiła sobie większej nadziei.
-
Musisz być takim uparciuchem? Zobaczysz, że jeszcze przez to,
stracisz swoją szanse na szczęście - ostrzega, a ja puszczam tą
uwagę mimo uszu.
Resztę
dnia, spędzamy przed telewizorem. Oglądając filmy, nieustannie je
komentując i przewidując, jaki będzie ich koniec.
Następnego
dnia po południu, niechętnie żegnam się z Tiną. Wcale nie chcąc
się z nią rozstawać. Wiem jednak, że to nieuniknione i staram się
powstrzymać swój smutek. Wiedząc, że niedługo znowu się
zobaczymy. W końcu ślub Susan, zbliżał się wielkimi krokami. Co
nie dawało mi spokoju. W końcu będę się musiała wytłumaczyć,
gdzie podział się mój chłopak.
Kolejne
dni upływają mi w spokoju, tocząc się swoim
monotonnym
rytmem.
Czwartkowy
wieczór, spędzam na grze. Przenosząc
się w swój zamknięty muzyczny świat, do którego nikogo nie
wpuszczam.
Głośne
pukanie przerywa mi jednak, wykonywaną czynność. Zdziwiona idę w
kierunku drzwi, zastanawiając się, kto to może być. Nikogo się
nie spodziewałam. To nie mógł być także Andreas, który wróci
dopiero jutro z odwiedzin u swoich rodziców.
Otwieram
je i z nieukrywanym zaskoczeniem, spoglądam na właściciela,
wynajmowanego przeze mnie mieszkania.
-
Dobry wieczór, pani Braun. Poświęci mi pani chwilę? -
dostrzegając jego minę, czuję że nie ma mi do przekazania,
dobrych wieści.
-
Oczywiście. Zapraszam - przepuszczam go w drzwiach i zapraszam do
salonu.
-
Przejdę od razu do rzeczy. Wiem, że wynająłem pani mieszkanie na
rok. Ale zaszła nieoczekiwana zmiana planów i moja córka wraca
wcześniej z pobytu za granicą. Dlatego też, będzie musiała pani
się wyprowadzić i zwolnić dla niej miejsce. Klauzula zawarta w
umowie, pozwala na to - nie mogę uwierzyć w to, co słyszę. Owszem
był taki zapis, ale mój rozmówca zapewniał mnie, że nie mam się,
o co martwić. A
to tylko nic nie znaczący drobiazg.
-
To będzie naprawdę konieczne? Nie uda mi się znaleźć, nigdzie w
okolicy
mieszkania
w
podobnej cenie - powinnam była przewidzieć, że mogą być tutaj
jakieś problemy. Skoro cena, była tak niespotykanie niska.
-
Przykro mi. Ale nie ma innego wyjścia. Ma pani tydzień na
wyprowadzanie się. Będę się zbierał. Do widzenia - właściciel
mieszkania, zostawia mnie samą. Nie
dając więcej dojść nawet do słowa. Zupełnie nie obchodziło go
to, że narobił mi niemałych problemów. Z
poczuciem kompletnej dezorientacji, spoglądam
przez okno.
Nie mam pojęcia, co ja teraz zrobię.
Myśl
o przymusowym powrocie do domu i zrezygnowaniu ze swych marzeń, jest
nie do zniesienia. Na tę chwilę nie wiedzę jednak, innego
rozwiązania.
Staram
się nie rozpłakać z powodu swojej beznadziejnej sytuacji. Dlaczego
los, aż tak bardzo się na mnie ostatnio uwziął?
Fajnie że To na w końcu odwiedziła siostrę. I od razu zorientowała się jak bardzo Emily podoba się Andreas.Wydaje mi sie że Emily po ostatniej sytuacji z Marciem było potrzebne takie beztroskie spędzenie czasu. Właściciel mieszkania zachował się nie w porządku, mam nadzieję że Emily znajdzie coś w tak krótkim czasie i nie będzie musiała rezygnować że swoich marzeń.Mam wrażenie że to Andreas lub miła sąsiadka jej w tym pomogą. 😊😊😊
OdpowiedzUsuńWłaśnie wróciłam do Polski ale jeszcze trochę do domku mi zostało więc odpaliłam na tel blogera ☺ wiem że mam trochę do nadrobienia, ale zrobię to wieczorem bo na tel jest mi niewygodnie.
OdpowiedzUsuńFajnie że przyjechała siostra Tina. Pokazała i odkryła prawdziwe uczucia do Andreasa. Myślę że to było potrzebne!
Ciekawi mnie przyszłe wesele i sytuacja z mieszkaniem. Nadrobie wszystko wieczorem 😀
Pozdrawiam!