środa, 27 grudnia 2017

Rozdział 11


- Tak się cieszę, że cię widzę. Stęskniłam się za tobą - przytulam do siebie Tinę, stojącą w drzwiach. Nareszcie udało nam się zobaczyć, od dłuższego czasu nie miałyśmy na to okazji
- Ja za tobą też, Emily. Szczególnie, że masz mi wiele do opowiedzenia - wiem, że nie uniknę tłumaczeń. Ona jako jedyna z naszej rodziny, zdawała sobie sprawę z moich niektórych kłamstw, z których nie byłam przesadnie dumna
- Jak zwykle musisz wszystko wiedzieć od razu. Mamy na tę rozmowę cały weekend. Może najpierw powiedz mi, co u ciebie? - staram się naprowadzić ją na inny temat, wcale nie będąc chętna na rozmowę o kompletnej pomyłce jakiej był Marc. A przede wszystkim o udawanym związku z Andreasem oraz sytuacji , która do niego doprowadziła. Tina na pewno będzie wściekła i zrobi mi wykład, na temat mojej nieodpowiedzialności. Mimo, że była młodsza ode mnie, czasami czułam że jest zupełnie na odwrót. To ona od zawsze, była tą rozsądniejszą. 
- Wszystko po staremu. Za to u ciebie, jak widać wiele się dzieje. Więc nie myśl, że się wykręcisz. Opowiadaj - widzę ponaglające spojrzenie siostry, kiedy zajmuje miejsce na kanapie. Czekając, aż do niej dołączę. 
- Dobrze, niech ci będzie - zaczynam od początku. Opowiadam o znajomości z Marciem, kłótniach z Andreasem. Swoim omdleniu i pobycie w szpitalu. Z każda minutą, czuję że Tina jest coraz bardziej na mnie zła. Kończę swoją opowieść na rozstaniu z Marciem. A między nami zapada, ciążąca cisza. 



- Emily, czyś ty kompletnie zwariowała? Jak mogłaś być z takim kimś, jak ten idiota. Co ty sobie myślałaś?Już ja bym mu z chęcią wygarnęła, co o nim myślę - nie pamiętam już, kiedy widziałam taką wściekłość w oczach Tiny. 
- Tak naprawdę, sama nie wiem. Zauroczył mnie, a potem po prostu to wszystko zabrnęło za daleko i nie wiedziałam, jak to zakończyć. Nie martw się, to już przeszłość, ale związków mam dość na bardzo długi czas. Dostałam nauczkę - siostra patrzy na mnie ze zdziwieniem. 
- A co z Andreasem? - pyta z wyczekiwaniem. Będąc zaskoczona moimi ostatnimi słowami.
- A co ma być? To tylko dobry znajomy. Miło nam się spędza ze sobą czas - staram się brzmieć przekonująco. 
- Uważaj bo ci uwierzę. Widzę przecież, jak świecą ci się oczy, gdy o nim mówisz. Emily, ty się w nim zakochałaś! Dodatkowo jestem pewna, że ty też nie jesteś mu obojętna. Tak się cieszę - Tina wydaje się być zachwycona, swoimi domysłami. 
- Chyba oszalałaś.! Nie jestem w nikim zakochana. Nie mam czasu na miłość. Mam teraz ważniejsze sprawy - czuję, że coraz bardziej się pogrążam w swoich zaprzeczeniach. Ale nie chcę dopuścić nawet do siebie tej myśli, a co dopiero przed kimś. 
- Więc może ja się z nim umówię? Skoro ty nie jesteś zainteresowana - patrzę na nią z niedowierzaniem. Czując wewnętrzny sprzeciw. 
- Przecież wy się nawet nie znacie. Rozmawialiście za sobą raz w życiu - staram się nie dać po sobie poznać, że nie byłabym zadowolona takim obrotem spraw. 
- Jesteś pewna? - udaje jej się zasiać we mnie wątpliwości. W końcu to tylko moje przypuszczenia. Może rzeczywiście utrzymują ze sobą regularny kontakt. 




- Żartuję. Jest twój, chciałam tylko sprawdzić, czy będziesz zazdrosna. I widząc twoją winę, najwyraźniej tak jest - uświadamiam sobie, że Tina ma rację. Naprawdę jestem o niego zazdrosna i nie potrafię bez większych emocji, wyobrazić go sobie z inną dziewczyną. 
- Dobrze, przyznaję. Masz rację. Tylko, że to i tak nic nie zmienia. On nie jest mną zainteresowany – staram się ją przekonać do swojego zdania.
- Mylisz się. Prędzej, czy później się o tym przekonasz - kończymy ten niezręczny dla mnie temat. A ja oddycham z ulgą. Nie było mi łatwo zwierzać się ze swoich uczuć, nawet własnej siostrze.




Popołudnie spędzamy na zakupach w jednej z galerii handlowej. Miło było nareszcie spędzić trochę wolnego czasu, w jej towarzystwie. Znów poczułam się tak, jakbym wciąż mieszkała w rodzinnym domu i nie miała na głowie większych problemów. Taka chwilowa beztroska, była mi bardzo potrzebna. 



Gdy wracamy z Tiną do mojego mieszkania, natykamy się na Andreasa. Patrzę znacząco na siostrę, aby nie próbowała powiedzieć czegokolwiek, co dotyczyło naszej porannej rozmowy. 
- Byłem u ciebie wcześniej. Ale widzę, że masz już towarzystwo - Andreas z przyjaznym uśmiechem, przygląda się Tinie. Zapewne nie będąc pewnym, kim ona jest.
- Właściwie to już się znacie, ale nie osobiście. To Tina, moja siostra. A to Andreas - przedstawiam im sobie. 
- Miło cię w końcu spotkać. Dziękuję także za pomoc Emily. Ona czasem jest strasznie uparta i myśli, że wszystko wie najlepiej, co ma potem fatalne konsekwencję - gromię ją wzrokiem, aby przestała mnie kompromitować. 
- Muszę się z tobą niestety zgodzić. Miałem okazję się parę razy o tym przekonać - popiera ją Andreas. 
- Ty też jesteś przeciwko mnie? - pytam udając obrażoną, wiedząc że obydwoje mają rację. Ale w żadnym wypadku się im do tego nie przyznam.



Rozmawiamy jeszcze przez krótką chwilę, a następnie Andreas się z nami żegna. Tłumacząc, że trochę się śpieszy. 
- Emily, tylko nie mów mi, że naprawdę nie widzisz, jak on na ciebie patrzy - Gdy tylko przekraczamy próg mojego mieszkania. Tina po raz kolejny rozpoczyna swoje przekonywanie, że moje uczucia wcale nie są nieodwzajemnione. 
- Proszę cię, nie zaczynaj. Ja wiem swoje, a ty swoje. I niech tak zostanie - staram się przekonać ją, żeby nie robiła sobie większej nadziei. 
- Musisz być takim uparciuchem? Zobaczysz, że jeszcze przez to, stracisz swoją szanse na szczęście - ostrzega, a ja puszczam tą uwagę mimo uszu. 



Resztę dnia, spędzamy przed telewizorem. Oglądając filmy, nieustannie je komentując i przewidując, jaki będzie ich koniec. 



Następnego dnia po południu, niechętnie żegnam się z Tiną. Wcale nie chcąc się z nią rozstawać. Wiem jednak, że to nieuniknione i staram się powstrzymać swój smutek. Wiedząc, że niedługo znowu się zobaczymy. W końcu ślub Susan, zbliżał się wielkimi krokami. Co nie dawało mi spokoju. W końcu będę się musiała wytłumaczyć, gdzie podział się mój chłopak.



Kolejne dni upływają mi w spokoju, tocząc się swoim monotonnym rytmem
Czwartkowy wieczór, spędzam na grze. Przenosząc się w swój zamknięty muzyczny świat, do którego nikogo nie wpuszczam. 




Głośne pukanie przerywa mi jednak, wykonywaną czynność. Zdziwiona idę w kierunku drzwi, zastanawiając się, kto to może być. Nikogo się nie spodziewałam. To nie mógł być także Andreas, który wróci dopiero jutro z odwiedzin u swoich rodziców. 



Otwieram je i z nieukrywanym zaskoczeniem, spoglądam na właściciela, wynajmowanego przeze mnie mieszkania. 
- Dobry wieczór, pani Braun. Poświęci mi pani chwilę? - dostrzegając jego minę, czuję że nie ma mi do przekazania, dobrych wieści. 
- Oczywiście. Zapraszam - przepuszczam go w drzwiach i zapraszam do salonu. 


- Przejdę od razu do rzeczy. Wiem, że wynająłem pani mieszkanie na rok. Ale zaszła nieoczekiwana zmiana planów i moja córka wraca wcześniej z pobytu za granicą. Dlatego też, będzie musiała pani się wyprowadzić i zwolnić dla niej miejsce. Klauzula zawarta w umowie, pozwala na to - nie mogę uwierzyć w to, co słyszę. Owszem był taki zapis, ale mój rozmówca zapewniał mnie, że nie mam się, o co martwić. A to tylko nic nie znaczący drobiazg. 
- To będzie naprawdę konieczne? Nie uda mi się znaleźć, nigdzie w okolicy mieszkania w podobnej cenie - powinnam była przewidzieć, że mogą być tutaj jakieś problemy. Skoro cena, była tak niespotykanie niska. 
- Przykro mi. Ale nie ma innego wyjścia. Ma pani tydzień na wyprowadzanie się. Będę się zbierał. Do widzenia - właściciel mieszkania, zostawia mnie samą. Nie dając więcej dojść nawet do słowa. Zupełnie nie obchodziło go to, że narobił mi niemałych problemów. Z poczuciem kompletnej dezorientacji, spoglądam przez okno. Nie mam pojęcia, co ja teraz zrobię. 



Myśl o przymusowym powrocie do domu i zrezygnowaniu ze swych marzeń, jest nie do zniesienia. Na tę chwilę nie wiedzę jednak, innego rozwiązania. 
Staram się nie rozpłakać z powodu swojej beznadziejnej sytuacji. Dlaczego los, aż tak bardzo się na mnie ostatnio uwziął?

2 komentarze:

  1. Fajnie że To na w końcu odwiedziła siostrę. I od razu zorientowała się jak bardzo Emily podoba się Andreas.Wydaje mi sie że Emily po ostatniej sytuacji z Marciem było potrzebne takie beztroskie spędzenie czasu. Właściciel mieszkania zachował się nie w porządku, mam nadzieję że Emily znajdzie coś w tak krótkim czasie i nie będzie musiała rezygnować że swoich marzeń.Mam wrażenie że to Andreas lub miła sąsiadka jej w tym pomogą. 😊😊😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie wróciłam do Polski ale jeszcze trochę do domku mi zostało więc odpaliłam na tel blogera ☺ wiem że mam trochę do nadrobienia, ale zrobię to wieczorem bo na tel jest mi niewygodnie.
    Fajnie że przyjechała siostra Tina. Pokazała i odkryła prawdziwe uczucia do Andreasa. Myślę że to było potrzebne!
    Ciekawi mnie przyszłe wesele i sytuacja z mieszkaniem. Nadrobie wszystko wieczorem 😀
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń