wtorek, 23 stycznia 2018

Epilog


Ostatni raz, przejeżdżam smyczkiem po strunach moich skrzypiec, wygrywając ostatnie dźwięki. Kończąc tym samym, grany przez siebie utwór.

Kłaniam się z należytym szacunkiem publiczności. Po chwili, słysząc gromkie brawa i owacje na stojąco. Nie potrafię, powstrzymać szerokiego uśmiechu i łez wzruszenia, że mój pierwszy, tak poważny występ, przed tak liczną publicznością, został przyjęty w entuzjastyczny sposób.



Ten występ, wieńczył mój pobyt w Rzymie. Tym bardziej jestem szczęśliwa, że miałam okazję wziąć udział w tym wydarzeniu. Miesiące ciężkich i wymagających prób oraz liczne godziny poświęcone na naukę. Przyniosły w końcu rezultat i nagrodę w postaci solowego występu. Marzyłam o tym od dawna i nareszcie mogłam powiedzieć, że coś mi się udało.



Wciąż nie mogłam uwierzyć, że minęło już tyle czasu. I mimo, że nie wszystko ułożyło się tak, jak planowałam. Nie żałuję, że odważyłam się na przyjazd tutaj. Upływający czas, pomógł mi uporać się w jakimś stopniu z przeszłością. Choć wciąż bywały lepsze i gorsze dni. Starałam się iść naprzód i skupiać się na teraźniejszości. Chciałam wierzyć, że niedługo wszystko sobie poukładam. 



Tuż po zejściu przeze mnie ze sceny, praktycznie znikąd pojawia się Paula. Ściskając mnie przyjaźnie.
- Emily, to było rewelacyjne. Sama chciałabym posiadać, taki talent. Wielkie gratulacje dla ciebie. Jestem pewna, że wszyscy jeszcze bardziej żałują, że nie udało im się ciebie przekonać do przeniesienia się do nas na stałe - w ostatnim czasie, wielokrotnie byłam do tego namawiana, ale za każdym razem odmawiałam. To nie było moje miejsce. Poza tym, zbyt mocno tęskniłam za osobami, które zostawiłam w swoim ojczystym kraju. Tym bardziej, było mi przykro, że nikt z bliskich mi osób, nie mógł być dzisiaj tutaj.
- Tobie też, niczego nie brakuje. Sama także, dałaś świetny występ - chwalę ją szczerze. Wiedząc, że wcale mi nie ustępuje umiejętnościami.
- Niech będzie, że ci wierzę. Nie będę się teraz z tobą o to sprzeczać. Mam nadzieję, że pójdziemy z resztą uczcić, gdzieś nasz sukces i rozpoczęcie zasłużonych wakacji. Dodatkowo niedługo wyjeżdżasz, więc mamy podwójny powód do świętowania - dzisiejszego wieczoru, postanowiłam odpuścić. I zgodzić się na wszystkie jej pomysły. Zasługujemy na chwilę zabawy.
- W porządku. W końcu niedługo, nie będzie do tego okazji - dostrzegam jej uśmiech zadowolenia na moją odpowiedź. A ja uświadamiam sobie, że naprawdę będzie mi jej brakować.
- Cieszę się, że choć raz masz zamiar mnie posłuchać. Zapomniałabym, ktoś cię szukał. Czeka na ciebie niedaleko wyjścia. Ja idę się przebrać i zebrać resztę - Paula znika tak szybko, że nawet nie mogę jej zapytać. Kim jest ta osoba, która mnie podobno szuka. Przecież nikogo się nie spodziewałam.




Zaciekawiona podążam w wyznaczonym kierunku. Omijając po drodze, niezliczone grupki osób. Które wciąż rozmawiają o przed chwilą co, zakończonym koncercie. Komentując jego poszczególne części. Rozglądam się uważnie, w poszukiwaniu znajomej twarzy. Ale nikogo takiego nie dostrzegam. Może Paula coś źle zrozumiała i nie chodziło o mnie?



- To chyba mnie szukasz - słyszę bardzo znajomy głos za swoimi plecami. Przez chwilę mam wrażenie, że zwyczajnie się przesłyszałam. Przecież to niemożliwe. Odwracam się, doznając kompletnego szoku.
- Andreas? To naprawdę ty? - pytam głupio, nie mogąc uwierzyć, że naprawdę stoi na przeciwko mnie. Zastanawiam się, czy to przypadkiem nie jest sen.
- We własnej osobie. Chyba aż tak bardzo się nie zmieniłem, że mnie nie poznajesz? Dobrze cię widzieć. Pięknie wyglądasz - w sekundę, wszystkie moje uczucia do niego, które skrywałam głęboko w sobie, odżywają. I to ze zdwojoną siłą. I choć sama się sobie dziwię, naprawdę się cieszę na jego widok. Ostatnio strasznie mi go brakowało. Tęsknota robiła się nie do wytrzymania, ale starałam wmówić samej sobie, że tak jest zwyczajnie lepiej. Teraz nie jestem już, co do tego przekonana.



- Co ty tutaj robisz? W życiu nie spodziewałabym się, akurat ciebie w tym miejscu - wciąż będąc zaskoczona, przytulam się do niego na powitanie. Zaskakując tym zarówno siebie, jak i jego. Andreas dopiero po chwili, odwzajemnia mój gest. Kompletnie nie spodziewając się, że  tak zareaguję na jego widok. 
Moje rozgoryczenie z powodu tego, co wydarzyło się pomiędzy nami z dnia na dzień jest coraz mniejsze. Czuję, że w końcu jestem gotowa na normalną rozmowę z nim. Bez ciągłych wyrzutów i oskarżeń. Jego widok, nie powoduje już u mnie cierpienia. Widocznie czas, naprawdę leczy rany. Ta rozłąka, pozwoliła mi uświadomić sobie kilka rzeczy. 
- Nie wiesz, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu? A tak na poważnie, nie mogłem sobie odpuścić takiego wydarzenia, gdy tylko dowiedziałem się o tym, przez przypadek od pani Elinor. Wiedziałem, że muszę zobaczyć twój występ. Byłaś wspaniała. Od zawsze wiedziałem, że wiele osiągniesz - mogłam przyjmować dzisiaj wiele pochwał, ale te od niego były dla mnie najważniejsze. I najbardziej cieszyły.
- Dziękuję, miło mi to słyszeć. Ale dosyć o mnie, opowiedz lepiej, co u ciebie? - pytam, naprawdę będąc ciekawa. W ostatnim czasie, zupełnie odcięłam się od wszelkich informacji z nim związanych. Teraz wiem już, że w najbliższym czasie, chcę to zmienić.




Odpowiedź Andreasa, przerywa niespodziewane pojawienie się obok nas Frederica.
- Gratuluję Emily, wiedziałem że świetnie sobie poradzisz - całuje mnie w policzek. A ja dostrzegam, jak Andreas momentalnie traci dobry humor, a jego mina wyraźnie pochmurnieje.
- To też twoja zasługa. Twoje rady, świetnie pomogły mi opanować tremę. Dzięki czemu uniknęłam błędów. Jeszcze raz dziękuję - uśmiecham się do niego z wdzięcznością.
- Idziesz? Paula już czeka - stara się mnie delikatnie pośpieszyć.
- Za chwilę, dokończę tylko rozmowę z moim znajomym - Frederic, dopiero teraz spogląda na Andreasa. Wyraźnie zaskoczony, że mimo moich zaprzeczeń, ktoś jednak się dziś pojawił z ważnych dla mnie osób.
- Jasne, rozumiem. Ale nie zapomnij o tym, że jesteśmy umówieni – mówi na pożegnanie i zostawia naszą dwójkę samą.




- Ładna z was para. Mam nadzieję, że jesteś z nim szczęśliwa - słyszę, że głos Andreasa, wyraźnie drży. Wypowiedzenie tych słów, musiało go dużo kosztować. Patrzę z niezrozumieniem na niego. Wybuchając głośnym śmiechem, w momencie kiedy dochodzi do mnie, że błędnie odczytał moją relację z Frederickiem.
- Co takiego? Frederic faktycznie jest w związku, ale nie ze mną. To chłopak mojej współlokatorki - tłumaczę mu, dostrzegając że wraca mu dobry humor.
- Więc jesteś sama? - próbuje się upewnić. Patrząc na mnie z nadzieją.
- Tak. Jakoś nie spotkałam tutaj swojego ideału, widocznie znajduje się, gdzieś indziej - mówiąc to, równocześnie zastanawiam się. Czy on również, nikogo nie ma. Po chwili dostaję na to odpowiedź, zupełnie jakby czytał mi w myślach. 
- Za to mój ideał, stoi przede mną. Nie wiem tylko, jak mam go odzyskać - jego słowa są dla mnie zaskakujące i powodują ciepłe uczucia. Andreas naprawdę, wciąż ma nadzieję i czeka, aż mu wybaczę. A wzrok, którym mnie przeszywa, tylko to potwierdza. Jestem bliższa niż kiedykolwiek wcześniej, aby mu uwierzyć, że może rzeczywiście nie chciał zniszczyć naszego związku. Tylko zwyczajnie się pogubił i popełnił okropny w konsekwencjach błąd.




- Na długo zostajesz? - zmieniam szybko temat. Chcąc zakończyć ten dziwny moment pomiędzy nami. Zanim powiem albo zrobię, coś naprawdę głupiego. Jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie na to, co chcę mu powiedzieć.
- Wyrwałem się właściwie, tylko na chwilę. Jutro rano, mam powrotny samolot - jest mi z tego powodu przykro. Z chęcią, spędziłabym z nim trochę więcej czasu.
- Szkoda. Może w takim razie, znajdziemy gdzieś jakieś lepsze do rozmowy miejsce i spędzimy razem resztę wieczoru? - proponuję, wiedząc że mamy sobie dużo do powiedzenia.
- Emily, przecież znajomi na ciebie czekają. Nie możesz rzucać dla mnie wszystkiego. Na pewno byliby zawiedzeni - przypomina przytomnie, a ja musiałam mu z przykrością, przyznać rację. W końcu obiecałam Pauli, że spędzę z nimi ten wieczór. Zanim jednak to zrobiłam, nie wiedziałam, że czeka mnie taki niespodziewany zwrot biegu wydarzeń, podczas tego dnia.
- W takim razie. Spotkamy się może na jakaś kawę, gdy będę z powrotem w Niemczech? Wracam w przyszłym tygodniu. Poczekasz na mnie, te parę dni? - pytam z wyczekiwaniem. Mając nadzieję, że się zgodzi.
- Skoro wytrzymałem już tyle czasu, to kilka dni nie zrobi mi różnicy. Emily, tylko czy ty, naprawdę chcesz się ze mną spotkać, po tym co było? Jeśli robisz to tylko z grzeczności, to nie musisz. Nie chcę, żebyś robiła coś z przymusu. Widzisz, ja wciąż bardzo żałuję..- nie pozwalam mu dokończyć.
- Nie mówmy więcej o tym, co było. Nie chcę wracać do tych wydarzeń. To do niczego dobrego nie doprowadzi. Przeszłości nie zmienimy, ale przyszłość jest wciąż otwarta - jeśli nieustannie, będziemy wracać do jego zdrady. Nic nie wyjdzie z próby odbudowania naszej znajomości.
- Dobrze. Więcej nie będę o tym wspominał, obiecuję. Będę się zbierał i tak poświęciłaś mi dużo czasu. Czekam na twój telefon. Mogę cię nawet odebrać z lotniska, jeśli tylko chcesz. Do zobaczenia - żegna się ze mną z uśmiechem na ustach. A ja nie pamiętam już, kiedy byłam w tak świetnym humorze.



- Andreas, mogę ci zadać jedno pytanie? - zatrzymuję go.
- Jasne. Pytaj, o co tylko chcesz - czeka z wyczekiwaniem na moje słowa.
- Wierzysz w szczęśliwe zakończenia? - pytam, patrząc wprost w jego oczy. Dostrzegając tą samą miłość, co podczas wspólnego wyjazdu na ślub Susan. To wtedy byliśmy najszczęśliwsi.
- Gdybym nie wierzył. Nie rozmawiałbym teraz z tobą i w ogóle by mnie tutaj nie było.
- Więc proszę cię, zrób wszystko, abym i ja potrafiła w to uwierzyć - całuję go lekko w policzek. Odchodząc z zamiarem, poszukania swoich znajomych. Jeszcze bardziej, nie mogąc się doczekać powrotu do domu. Tam, gdzie od zawsze było moje miejsce.



Podczas ostatnich minionych dni, kiedy mój powrót stawał się coraz bliższy. Dużo myślałam nad tym, czy byłabym w stanie ponownie mu zaufać. Jego niespodziewane odwiedziny, utwierdziły mnie tylko w twierdzącej odpowiedzi. Ja prostu nie potrafię, bez niego żyć.
Nie mam pojęcia, czy coś z tego wszystkiego wyjdzie. Czy ponownie nam się uda. Na pewno, nie będzie to łatwe. Przed nami trudna i żmudna droga do ponownego szczęścia i zbudowania czegoś na gruzach naszej wcześniejszej relacji. Ale chcę, ten ostatni raz spróbować. Wiedząc, że w innym przypadku, do końca życia bym żałowała, że nie odważyłam się zaryzykować. 

Koniec

_________
Nie wiem, czy ktoś spodziewał się takiego zakończenia. Ale ja po prostu, nie potrafiłam ich ostatecznie rozdzielić. Dlatego każdy niech sam, odpowie sobie na pytanie, czy im się udało. Ja wierzę, że tak. :)

Poza tym, wciąż do mnie nie dociera, że to koniec. Cieszę się jednak z tego, że udało mi się doprowadzić kolejną opowieść do końca. Bo czasami, wcale nie było z tym, tak łatwo. 
Chciałabym podziękować za wszystkie Wasze komentarze, które były największą motywacją do dalszego pisania i zarazem nagrodą za poświęcony czas. 
Prawdę mówiąc, zaczynałam pisać to opowiadanie z założeniem, że będzie ono ostatnim.
 Ale po jakimś czasie w mojej głowie pojawił się pomysł, który nie chciał dać mi spokoju.
Dlatego jeszcze się nie żegnam i chętnych zapraszam na prolog. Tutaj

2 komentarze:

  1. Cóż chciałam happy ending więc również wierzę że im się udało. Wierzę że po mału odbudowali relacje która kiedyś ich łączyła ☺
    Piękny epilog, na prawdę bardzo mi się podobał. Nawet zakończyłas go tal jak oczekiwałam.
    Cieszy mnie że już pojawia się nowe opowiadanie. Później zobaczę bo teraz jadę na egzamin więc trzymaj kciuki!
    Na koniec chciałam jeszcze dodać że super piszesz i to ja dziękuję że mogłam to czytac!!!!
    N

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypuszczałam że Emily jednak da szansę Andreasowi i bardzo mnie to zakończenie ucieszyło ;) Też nie wyobrażałam sobie że mogłabyś ich rozdzielić.Epilog super, strasznie mi się podobał zresztą jak wszystkie rozdziały tego i innych Twoich opowiadań.Cieszę się że piszesz dalej.Prolog jak za pewne wiesz znalazłam już jakiś czas temu i teraz tylko czekam na dalsze rozdziały. Będą na pewno tak samo świetne jak te :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń