wtorek, 2 stycznia 2018

Rodział 13


Spoglądam na Marca, trzymającego bukiet kwiatów w ręku i czuję, że czeka mnie kolejna trudna rozmowa. Po naszym ostatnim spotkaniu, nie miałam ochoty, go nigdy więcej widzieć. Na moje nieszczęście, jak widać Marc, wciąż nie ma zamiaru odpuścić sobie próby ciągnięcia na siłę naszej znajomości

- Emily, możemy porozmawiać? Byłem u ciebie, ale nie otwierałaś. Specjalnie, prawda? - pyta, podchodząc do mnie. 
- Do twojej wiadomości to dlatego, że już tam nie mieszkam, zresztą to nie twoja sprawa. Przepraszam, ale nie mam czasu. Poza tym, wydaje mi się, że nie mamy o czym rozmawiać. Wystarczająco już powiedziałeś, ostatnim razem - spoglądam na niego ze złością. Z powodu tego, jak niesprawiedliwie mnie potraktował. Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego.
- Chciałem cię za to bardzo przeprosić. Po prostu byłem zaskoczony i rozżalony, że zakończyłaś nasz związek i straciłem nad sobą panowanie. Wybacz mi - Marc przybiera skruszoną minę, mającą wyglądać na autentyczny żal,wręczając mi przy tym kwiaty. 
- W porządku. Przeprosiny przyjęte. Coś jeszcze, bo naprawdę się spieszę - mimo jego szczerych chęci, nie mam zamiaru kontynuować naszej znajomości. 
- Myślałem, że skoro mi wybaczyłaś to możemy spróbować od nowa. Ja naprawdę cię kocham, może nie okazywałem ci tego tak, jak należy. Ale nie chcę cię stracić - przymykam na chwilę oczy, ponieważ mimo całej mojej złości. Robi mi się go zwyczajnie szkoda. Być może on naprawdę darzy mnie jakimś głębszym uczuciem, ale ja nie potrafię tego odwzajemnić. Dlatego też, nie chcę robić mu po raz kolejny nadziei. 
- Wybacz, ale nie ma na to szansy. Marc, ja cię nie kocham - mówię patrząc mu prosto w oczy, które momentalnie zmieniają swój wyraz. Dostrzegam w nich po raz kolejny wściekłość i ogromne rozczarowanie. 
- Jak możesz mi to robić? Ale skoro tak, to jeszcze się przekonasz, że będziesz tego bardzo żałować - po tych słowach, odchodzi ode mnie. A ja zaczynam się obawiać, że spełni swoją groźbę. 
Staram się jednak, ni dopuścić do siebie pesymistycznych myśli i w pośpiechu udaję się na zajęcia, nie chcąc się spóźnić.


Kończąc kolejny dzień nauki, zbieram swoje rzeczy z zamiarem udania się do wyjścia. Gdy przywołuje mnie do siebie pani profesor. 
- Pani Braun, zauważyłam że robi pani duże postępy. Oby tak dalej. Wraz z Mią jesteście najlepsze z grupy. Wiesz, że jeśli dalej tak pójdzie, to jedna z was otrzyma nagrodę na koniec roku, za swoją ciężką pracę - uśmiecham się mimowolnie, ponieważ komplement z jej ust jest dość niespotykaną rzeczą. 
- Bardzo dziękuję. Postaram się pani nie zawieźć i coraz bardziej poprawiać swoje zdolności - żegnam się z nią, następnie opuszczając budynek. Wiedząc, że będzie mi trudno rywalizować z Mią, która jest przez niektórych faworyzowana. Nie mam zamiaru się, jednak poddać. 

Szukając kluczy od mieszkania, słyszę jak drzwi od mieszkania, które jeszcze do niedawna mogłam nazywać swoim się otwierają. Spoglądam mimowolnie na wychodzącą dziewczynę. Jej wygląd przypomina ten z okładek najlepszych czasopism. Wysoka blondynka o nienagannej figurze i świetnie dopasowanych ubraniach. Mija mnie bez słowa, jakbym była powietrzem i z niespotykaną gracją schodzi po schodach. 
Domyślam się, że to córka właściciela, przez którą znalazłam się praktycznie na bruku. Postanawiam na razie więcej nie zaprzątać sobie nią głowy i wchodzę do mieszkania. Orientując się, że Andreas już się w nim znajduje. 

- Cześć. Wcześnie wróciłeś - zwracam się do niego, wchodząc do kuchni. Z zamiarem zjedzenia późnego obiadu. 
- Właściwie to nigdzie dziś nie wychodziłem. Miałem wolny dzień. Dlatego też, w ramach rewanżu za wczoraj, przygotowałem ci obiad - stawia przede mną talerz ze smacznie wyglądającą potrawą. 
- Dziękuję, ale naprawdę nie musiałeś - posyłam w jego stronę uśmiech wdzięczności. 
- Ale chciałem. Smacznego – biorę do ręki sztućce i zaczynam jeść, naprawdę smaczne danie. Nie mogąc się nadziwić, że sam potrafił to przygotować. 
- Nie miałam pojęcia, że tak dobrze gotujesz. Ile razy mnie jeszcze zaskoczysz? - pytam, po skończonym posiłku. 
- Mam nadzieję, że wiele razy. Przynajmniej, zbyt szybko się mną nie znudzisz i nie poszukasz sobie lepszego towarzystwa - mam ochotę odpowiedzieć, że to i tak nie byłoby możliwe. Bo zbyt mocno się do niego przywiązałam. Ale w ostatniej chwili się powstrzymuję. Nie chcąc zdradzić się ze swojej słabości.


- Zapomniałabym. Poznałeś naszą nową sąsiadkę? - pytam wieczorem, przypominając sobie o jej spotkaniu, gdy oglądamy jakiś przypadkowy program w telewizji.
- Masz na myśli Amandę? Pomogłem jej dzisiaj wnieść kilka pudeł z rzeczami. Całkiem miła dziewczyna - patrzę na niego zaskoczona, że ma o niej tak dobre zdanie. 
- A ja odniosłam zupełnie inne wrażenie. Wydaje się strasznie zarozumiała - nie mam pojęcia, dlaczego ale wzbudza we mnie negatywne odczucia. 
- Może z góry się niepotrzebnie uprzedzasz? Czasami zbyt pochopnie oceniasz innych - irytują mnie jego słowa. 
- I kto to mówi? Zapomniałeś już, jak wyrobiłeś sobie negatywne zdanie o mnie na samym początku, właściwie bez żadnych podstaw? - mówię podniesionym głosem. 
- A może swoim zachowanie, dałaś mi do tego powód? Czasem potrafisz być okropna i samolubna. Nie dostrzegając niczego poza swoją osobą i doskonale o tym wiesz - Andreas nie pozostaje mi dłużny i uderza w czuły punkt. 
- Skoro tak ci to przeszkadza, to po co w ogóle się ze mną zadajesz? - wyzywająco patrzę mu prosto w oczy. Wzburzona tracąc racjonalne myślenie. Mogłam się spodziewać, że prędzej czy później się o coś pokłócimy. Zbyt długo panował między nami spokój. 
- Czasami sam się nad tym zastanawiam, może popełniłem błąd - jego słowa są dla mnie bolesne. 
- W takim razie, zejdę ci z oczu. Abyś nie musiał dłużej się ze mną męczyć. Nie musimy też w ogóle ze sobą rozmawiać, skoro nie widzisz w tym sensu - kończę naszą niezbyt miłą wymianę zdań i wstaję z zajmowanego miejsca z zamiarem udania się do swojego pokoju. 

- Emily, stój! - Andreas zatrzymuje mnie w korytarzu i odwraca w swoją stronę. 
- Czego jeszcze chcesz? Powiedzieć, jak jestem beznadziejna? Możesz sobie darować, sama mam tego świadomość - zasypuję go swoim monologiem. 
- Możesz się choć na chwilę uciszyć, złośnico? - nie daje mi więcej dojść do słowa, całując mnie. Będąc w kompletnym szoku jego poczynaniami, mimowolnie odwzajemniam pocałunek, przyciągając go bliżej do siebie. Od dawna już wyobrażałam sobie, jak by to wyglądało. Ale rzeczywistość, jest zdecydowanie lepsza. Rozchylam swoje wargi, pozwalając mu pogłębić nasz pocałunek. Mimo świadomości, że to co się dzieje pomiędzy nami, może wszystko skomplikować. Nie potrafię, a przede wszystkim nie chcę tego przerwać. 

Gdy w końcu odsuwamy się od siebie, mimowolnie przygryzam dolną wargę wpatrując się w podłogę, będąc zbyt speszona, aby móc na niego spojrzeć, po tym co się wydarzyło. Nie mam pojęcia, czy zrobił to pod wpływem chwili i nie miało to dla niego większego znaczenia, czy może z powodu jakiego nawet nie chcę dopuścić do swoich myśli, z góry zakładając, że to zwyczajnie niemożliwe.

- Przepraszam za te słowa, wcześniej wypowiedziane. Trochę zbyt mocno mnie poniosło. Lubię cię taką, jaką jesteś. I wcale nie żałuję, naszej znajomości - zbieram się na odwagę i podnoszę swój wzrok na niegoDostrzegając, że uśmiecha się przepraszająco w moją stronę.
- Ja też przepraszam. Pójdę teraz do siebie, chcę się położyć. Dobranoc - udajemy, że pocałunek pomiędzy nami, w ogóle nie miał miejsca. Żadne z nas nie potrafi poruszyć tego tematu.
- Dobranoc – odpowiada tylko i zostawia mnie samą. 

Zamykam drzwi od pokoju i opieram się o nie. Oddychając głęboko. Zamykam oczy i wiem już, że zupełnie się pogrążyłam. Moje serce przejęło władzę nad rozumem i doszło do głosu. Stało się to, czego obawiałam się od tak dawna. A ten pocałunek tylko mi to uświadomił. Nie potrafiłam dłużej oszukiwać samej siebie. Byłam zwyczajnie zakochana w osobie, która znajdowała się tuż za ścianą. Nie miałam tylko pojęcia, co z tym faktem zrobić. Przecież związek między nami, nie miałby racji bytu i zakończyłby się szybciej niż by zaczął. Nic jednak nie potrafiłam poradzić na to, że moje serce przyspieszyło swoje bicie za każdym razem, gdy tylko go widziałam.
Mam ochotę zapaść się pod ziemię, ze względu na swoją głupotę. Przez swoje uczucia narażam się tylko na cierpienie. 

6 komentarzy:

  1. Hej bardzo fajny rozdział podobał mi się naprawdę. Cieszę się, że nasza bohaterka przyjęła przeprosiny.
    Buziaki
    Zapraszam do siebie na prolog my-new-plan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż pojawia się nowa sąsiadka...o której każde z bohaterów ma inne zdanie. Strasznie więc ciekawi mnie jaką będzie postacią.
    Aha! Dzisiaj trochę nie po kolei, ale tak podejrzewałam, że osobą której Emily nie chciała widzieć był Marc! I tak się stało. Mam go dość i mam nadzieję, że będzie go mniej w opowiadaniu hahahah bo go nie lubię, ale jego słowa świadczą o tym, ze jeszcze się z nim spotkamy, a szkoda XDDDD
    Fajnie, że Andreas za kolację przygotował obiad. Trochę szkoda, że ich rozmowa zamieniła się w kłótnię z mocną wymianą zdań. Z drugiej strony była to ciekawa kłótnia i fajnie się skończyła.
    Mam nadzieję, ze wszystko ułoży się między moją parką!
    Przepraszam, że nie komentowałam, ale nie było mnie w Polsce, więc teraz nadrabiam!
    Pozdrawiam i do następnego,
    N

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni Cię rozumiem, więc nie masz w żadnym wypadku, za co przepraszać. 😉
      Niedługo bliżej poznamy się z nową bohaterką, a wtedy okaże się, kto miał rację ze swoją opinię na jej temat.
      Co do Marca, chyba nie ma osoby, która by go lubiła.. Biedak 🤣. Mogę zdradzić tylko tyle, że w najblizszych rozdziałach, nie przewiduję jego obecności. Więc może trochę od niego odpoczniecie. 😄
      Dziękuję za komentarze i również pozdrawiam. 😀

      Usuń
  3. No przez chwilę myślałam że Emily zmięknie i da Marcowi jeszcze jedna szansę. Dosłownie aż się wystraszyłam 😉 Sąsiadka mi się nie podoba, nie wi3m czemu widzę ja w niedalekiej przyszłości koło Andreasa mam nadzieję że się mylę.Kolejna kłótnia między nimi musiała być nieunikniona , oni to po prostu kochaja 😉Ale najbardziej podoba mi się jej zakończenie. Więcej i częściej takich zblizen pomiędzy ta dwójka ☺Emily powinna bardziej w siebie uwierzyć i dac choć mała szansę uczuciu które się w niej rodzi 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy, to rozważałam opcję powrotu Emily do Marca. Ale jak to zwykle u mnie bywa, po raz tysięczny zmieniłam swoją koncepcję.
      Nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć, Twoim podejrzeniom, co do naszej Amandy. Ale odegra tu ona, można powiedzieć istotną rolę.
      Co do Emily, może w niedalekiej przyszłości zmieni przynajmniej trochę swoje podejście do nich. 😄

      Usuń
  4. Ogłaszam wszem i wobec że w końcu wróciłam. Trochę mnie tu nie było ale już nadrobiam zależności. Co do rozdziału naprawdę przestraszyłaś mnie pojawieniem się Marca już myślałam że Emily da mu drugą szansą. Co do sąsiadki to jakoś mi nie przypadła do gustu. Wracając do naszej kochanej dwójki Emily powinna dac dojść do głosu swojemu sercu i uczuciu ktore sie w nim rodzi
    Więcej nie przedłużam i kończę. Postaram się pojawiać się reguralniej
    Pozdrawiam Wredna1216

    OdpowiedzUsuń