Świt
za oknem, przeradzający się we wczesny poranek, jest jeszcze gorszy
niż miniona, nie przespana przeze mnie noc. Nie potrafiłam zasnąć,
choćby na chwilę, będąc wykończona nieustannym płaczem i
zadręczaniem się myślami o zdradzie Andreasa. Wciąż nie umiałam
tego zrozumieć i racjonalnie sobie wytłumaczyć. Dlaczego on to
zrobił, przecież wyglądał na szczęśliwego będąc ze mną?
Czego mu zabrakło, że postanowił szukać wrażeń w ramionach
innej? Równocześnie wiem, że nic go nie
usprawiedliwia.
Zrobił coś niewybaczalnego, przekreślając tym
samym,
szansę na naszą wspólną przyszłość. Moim największym błędem,
było zaufanie mu i obdarzenie go uczuciem, na jakie w żadnym
wypadku nie zasłużył. Po czymś, co miało być moim szczęściem
i radością w życiu. Zostało mi jedynie cierpienie i złamane
serce.
Wpatruję się w swoje odbicie w
lusterku.
Sama siebie nie poznając. Zaczerwienione i spuchnięte oczy,
od ciągłego płaczu oraz zmęczenie rysujące się na całej mojej
twarzy. Sprawiają, że wyglądam okropnie i żałośnie. A myśl, że
będę musiała się dzisiaj rozmówić z Andreasem, jeszcze pogarsza
mój i tak fatalny stan. Staram
się zrobić wszystko, co możliwe aby poprawić swój wygląd i nie
dać mu satysfakcji, że jego czyny, aż tak bardzo mnie zraniły.
-
Emily, zrobiłam śniadanie. Zapraszam - serdeczny głos pani Elinor,
przywraca mnie do rzeczywistości.
- Dziękuję, ale nie jestem
głodna - na samą myśl o jedzeniu, czuję jak mój żołądek
skręca się w jeden wielki supeł.
- Dziecko, musisz coś
jeść. Inaczej się wykończysz. Napij się przynajmniej ciepłej
herbaty. Od wczoraj, nie miałaś nic w ustach - jej nalegania w
końcu mnie przekonują. I podążam za nią do kuchni, siadając
przy stole. Wpatrując
się bez większego celu przez okno.
-
Będę się powoli zbierać. Dziękuję za gościnę i poświęcony
mi czas - gdy dochodzi południe, wiem że nadszedł czas na coś,
czego najbardziej na świecie wolałabym uniknąć.
- Co
zamierzasz dalej? - pani Elinor wydaje się być zaniepokojona moją
przyszłością w najbliższych dniach.
-
Zabiorę swoje rzeczy od Andreasa, przekażę mu że między nami
wszystko skończone. A potem, chyba wynajmę jakiś pokój w hotelu.
Przynajmniej do momentu, aż nie znajdę sobie czegoś. Mam trochę
oszczędności, powinno wystarczyć na jakiś czas - nie jestem w
stanie ułożyć sobie dalszych planów. Wszystkie moje marzenia i
dotychczasowe plany, runęły w gruzy.
- Przecież możesz
zostać u mnie, przez jakiś czas. Mnie będzie raźniej, a ty nie
możesz się teraz pogrążyć w samotności. Nie musisz także, nie
potrzebnie marnować pieniędzy, które na pewno jeszcze ci się
przydadzą - z chęcią przystałabym na tą propozycję, ale nie
wiem czy przebywanie
w tak bliskiej odległości od Andreasa i Amandy, dobrze na mnie
wpłynie. W końcu nie wiadomo,
czy być
może nie
postanowią
być ze sobą. A ja nie zniosłabym tego widoku.
- Zastanowię
się nad tym, ale dziękuję za tą możliwość. Czas na mnie, nie
będę w nieskończoność przeciągać nieuniknionego. To nic mi nie
da. Do zobaczenia - żegnam się z kobietą, która obdarzyła mnie
wsparciem. Będę jej za to dozgonnie wdzięczna.
Staję
przed drzwiami, prowadzącymi do mieszkania Andreasa. Serce bije mi,
jak oszalałe z powodu zdenerwowania.
Najchętniej zabrałabym swoje rzeczy pod jego nieobecność,
zostawiając kartkę z lakonicznym
wyjaśnieniem,
abym nigdy więcej nie musiała go oglądać ani z nim rozmawiać.
Nie chcę jednak postąpić, jak zwykły tchórz. W przeciwieństwie
do niego.
Zbieram
się w końcu na odwagę i otwieram je, prawdopodobnie po raz
ostatni.
Przekraczam niepewnie próg, sekundę później stając na przeciwko
osoby, która zraniła mnie w najgorszy z możliwych sposobów. A
jeszcze dwa dni temu, nie widziałam świata
poza nią. Co za ironia losu.
- Emily, wróciłaś.
Dobrze mieć cię już z powrotem. Strasznie się za tobą
stęskniłem. Nie
odbierałaś ode mnie telefonu i zaczynałem się już o ciebie
martwić
- niczego nieświadomy Andreas, podchodzi do mnie i próbuje
pocałować. Odsuwam się gwałtownie od niego, zastanawiając się,
jak można być tak obłudnym. On naprawdę miał zamiar udawać, że
nic się nie wydarzyło.
- Czyżby? Przecież moja obecność
utrudnia ci wasze schadzki z Amandą. Dobrze się bawiłeś moim
kosztem? Wiem o wszystkim, co was łączy. Wasza wczorajsza rozmowa,
uświadomiła mi, jaką naiwną idiotką byłam - staram się
pozostać opanowana, ale nie bardzo mi to wychodzi. Wystarczyło
jedno spojrzenie na niego, abym poczuła ogarniającą mnie
wściekłość.
- To nie tak, jak myślisz. Pozwól mi się
wytłumaczyć - gdy dociera do niego, że słyszałam ich wczorajszą
wymianę zdań z Amandą, ogarnia go
strach i
zdezorientowanie.
Spoglądam na niego z pogardą.
- Co chcesz tłumaczyć?
Może zaprzeczysz mi,
że regularnie z nią sypiasz, albo może coś mi się przesłyszało
i wcale nie masz z nią namiętnego romansu?
Daruj sobie kolejne kłamstwa, bo to i tak nic ci, już nie da. Nie
mam zamiaru cię nigdy więcej słuchać. Przyszłam tu wyłącznie
po swoje rzeczy i oznajmić ci, że to koniec. Droga wolna, możesz
teraz bez przeszkód się z nią spotykać, kiedy tylko chcesz. W
końcu właśnie tego od początku chciałeś, ja byłam wyłącznie
przeszkodą - omijam go, następnie zaczynając się pakować.
-
Ona nic dla mnie nie znaczy i nigdy nie znaczyła. Wiem, że to co
zrobiłem jest straszne. Bardzo cię skrzywdziłem i pojęcia nie
mam, jak mam w ogóle zacząć za to przepraszać. Nie wiem, co mną
kierowało. Nie potrafiłem się jej oprzeć, uwiodła mnie. A potem
nie wiedziałem, jak to powstrzymać. To było coś zupełnie innego,
od naszej codziennej rutyny. Żałuję tego, co się stało
najbardziej na świecie. Miałem przecież wszystko, a teraz mogę na
własne życzenie to stracić. Błagam cię, pozwól mi to jakoś
naprawić. Przysięgam ci, że nigdy więcej cię nie zawiodę.
Kocham cię, Emily - prosi błagalnie, ale ja w żadnym wypadku, nie
mam zamiaru mu ulec. Nie wierzę też w jego deklarację miłości.
To pewnie kolejne, nic nie warte kłamstwo.
- Wiele mogłabym ci
wybaczyć, ale nie zdradę i to w dodatku wielokrotną. Zwłaszcza
nie z Amandą. Ale najgorsze z tego wszystkiego jest to, że gdyby
nie czysty przypadek. W życiu, byś się do tego nie przyznał. Jak
w ogóle mogłeś
zrobić mi coś takiego? Dlatego nie utrudniaj mi tego jeszcze
bardziej i zostaw mnie teraz, po prostu samą - walczę z
pojawiającymi się łzami. Dlaczego to musi, aż tak bardzo boleć?
-
Nie potrafię. Jesteś dla mnie wszystkim, bez ciebie moje życie nie
ma sensu - czuję, że jest coraz bardziej zdesperowany. I coraz
bardziej się pogrąża.
- Andreas, daruj sobie branie mnie na
litość. Na mnie to nie działa. Nie wierzę w żadną twoją pustą
obietnicę. Gdybyś naprawdę mnie kochał, w życiu byś jej nie
uległ. Nie ważne, jakich sztuczek by użyła. Wtedy to ja bym ci
wystarczała. Ale nie, ty musiałeś szukać wrażeń, po niecałym
miesiącu naszego związku. Żałuję, że w ogóle dałam ci szansę
- podnoszę głos, z powodu zbyt wielu negatywnych emocji. Wrzucając
swoje rzeczy na oślep do walizki. Najwyraźniej na to, nie ma
przygotowanej odpowiedzi, ponieważ milczy. Wpatrując się tylko we
mnie błagalnie.
Zaczynam płakać, gdyż ta
sytuacja zwyczajnie mnie przerasta. Przecież to nie tak, miało
potoczyć się moje życie. Miałam być w końcu szczęśliwa, a nie
na skraju załamania nerwowego.
- Nie płacz, proszę. Nie mogę
znieść myśli, że to przez moją głupotę tak cierpisz - Andreas
przytula mnie do siebie, ale ja nie jestem w stanie znieść jego
bliskości. Na samą myśl, że być może tak samo pocieszał
Amandę. I wielokrotnie trzymał ją w swoich ramionach, następnie
wracając do mnie, jak gdyby nigdy nic. Czuję mdłości i
obrzydzenie.
- Zostaw mnie. Nie dotykaj i najlepiej w ogóle się
do mnie, nigdy więcej nie zbliżaj. Nienawidzę cię - wyrywam się
i ostatnie słowa, wypowiadam mu prosto w oczy. Widzę, że pozbawiam
go tym samym resztek nadziei. Ale inaczej nie potrafię. Aktualnie
czuję do niego, wyłącznie olbrzymi żal i odrazę. Choć wiem, że
gdzieś na samym dnie serca, wciąż znajduje się moja miłość do
niego.
- Czyli to naprawdę koniec? Nie dasz mi chociaż nadziei
na to, że możemy to jeszcze kiedyś odbudować? - kręcę przecząco
głową, nie wierząc własnym uszom.
- A czego ty się
spodziewałeś? Naprawdę myślisz, że jestem tak naiwna i od tak o
wszystkim zapomnę, a ty będziesz robił, co tylko chciał i z kim
chciał? Może kolejne zdrady, też mam ci wybaczyć już zawczasu i
pozwolić na nie? Bo skoro zrobiłeś to, już na samym początku, to
nawet nie chcę sobie wyobrażać, co by się działo później.
Straciłam do ciebie całe zaufanie i nie wierzę w ani jedno twoje
słowo. Nie chcę cię po prostu znać. Najchętniej zapomniałabym,
że ktoś taki jak ty w ogóle istnieje - zamykam walizkę z głośnym
trzaskiem i kieruję się w stronę wyjścia.
Przy
samych drzwiach, Andreas po raz kolejny mnie zatrzymuje.
- Masz,
gdzie się zatrzymać? Chcę żebyś była bezpieczna - zaczynam się
ironicznie śmiać.
- Nie musisz się o mnie martwić. Sama
doskonale potrafię o siebie zadbać. Zajmij się lepiej Amandą -
ostatni raz patrzę na niego. Nie mając jeszcze pojęcia, jak uda mi
się o nim zapomnieć. Bo nawet pomimo tego, co mi zrobił. Wciąż
nie potrafię wyrzucić
z głowy,
naszych wspólnych chwil. Nie wiem już tylko, czy którakolwiek z
nich była prawdziwa.
Wychodząc dostrzegam, stojącą w
progu swojego mieszkania Amandę z uśmiechem triumfu wymalowanym na
twarzy. Przynajmniej nie dałam jej satysfakcji i nie poznałam
prawdy z jej ust.
- Słychać was na pół miasta.
Wygląda na to, że dowiedziałaś się o naszym małym sekrecie.
Ostrzegałam cię, że tak to się skończy. Ale ty naiwnie łudziłaś
się, że on będzie ci wierny i oprze się mojemu urokowi. Nawet mi
cię trochę żal. Jesteś tak bardzo naiwna i łatwowierna - nie
mogę nawet na nią patrzeć. Najchętniej bym coś jej zrobiła. Ale
powstrzymuję się, nie mając zamiaru zniżać się do jej
poziomu.
- Zupełnie niepotrzebna jest, ta twoja udawana troska.
Poradzę sobie, a ty możesz go sobie wziąć. Jest twój, wygrałaś.
Idealnie
się dobraliście, jesteście tak samo podli i zakłamani
- ostatnie słowa, mówię tylko dlatego, że doskonale wiem, iż
Andreas też to usłyszy. Chciałam, aby poczuł się zraniony, tak
samo jak ja.
- Cóż, nie jestem już zainteresowana. Andreas na
dłuższą metę, nie jest dla mnie zbyt interesujący. Ja potrzebuję
nieustannych wrażeń, a on nie jest w stanie mi tego już zapewnić.
Skoro ty wiesz o wszystkim - nie mogę uwierzyć, że jest aż tak
bezczelna i pozbawiona jakichkolwiek skrupułów. Dodatkowo w
bezpośredni sposób przyznaje, że zwyczajnie się nim bawiła.
-
Jesteś żałosna - kończę z nią, tą pozbawioną sensu rozmowę i
ciągnąć za sobą ciężką walizkę. Udaję się do pani Elinor.
Chcąc zapomnieć o całym otaczającym mnie świecie. A w
szczególności o Andreasie i Amandzie. Sama już nie wiem, kto z tej
dwójki okazał się gorszy. Obydwoje są siebie warci. A ja mam
nadzieję, że w niedługim czasie, uda mi się wyrzucić ich na
zawsze ze swojego życia.
__________
W odpowiedzi na Wasze prośby i reklamacje ;),dodaję ten dopiero co napisany rozdział, aby nie trzymać nikogo dłużej w niepewności. Mam nadzieję, że nie rozczarowałam Was, tym powyżej i treść spełniła oczekiwania.
Swoją drogą, jak tak dalej pójdzie i utrzymam szalone tempo dodawania kolejnych rozdziałów, to w ciągu następnych kilku dni, doczekamy się zakończenia tego opowiadania. :D
Uwielbiam Cię! I cieszę się że moja reklamacja została rozpatrzona pozytywne. Oczywiście że mnie nie zawiodlas! Czytałam rozdział i byłam mega zadowolona bo właśnie tak to sobie wyobrażałam.
OdpowiedzUsuńEmily musi być bardzo ciężko po zdradzie, ale cięższa była rozmowa. Zmierzyła się z tym kłamcą! Zdrajca i w ogóle nie lubię to juz. Uważam że nie powinna mu wybaczać hahaha najlepiej jakby poznała kogoś innego i sportowego.
Andreas nie umial docenić tego co miał i teraz powinien stracić Emily. Szukał wrażeń to ich dostał, ale jakim kosztem? W dodatku ten romans też mu się skończy bo że słów Amandy wnioskuje że już jej się zgubił.
Co do Amandy nie bd wypowiadać się na jej temat. Wiadomo że musiał pojawić się ten zły charakter i była nim ona. Gratuluję jej tylko tego że jest słowna. Chciała Andreasa i to dostała.
Martwi mnie jednak, że napisałaś że po malutki zbliżamy się do końca. Mam nadzieję że końcówka będzie wspaniała i oczywiście że oszukujesz dla nas coś nowego i równie dobrego jak to opowiadanie!
Pozdrawiam i weny,
N
Ale się rozkręciłaś :) Bardzo mnie to cieszy ;)Szkoda mi Emily, musi czuć się okropnie.Dobrze że nie stchórzyła i stanęła z Andreasem twarzą w twarz.Wyobrażam sobie ile cała ta rozmowa musiała ją kosztować.Andreas strasznie mnie zawiódł tym co zrobił, mimo wszystko jednak chyba będę nadal im kibicować.Oni pasują do siebie idealnie. Choć wybaczyć zdradę będzie Emily bardzo ciężko.Amanda , na jej temat nie mam już słów, jest bezczelna i wyrachowana.Mam nadzieję że kiedyś dostanie za swoje ;) Końca to ja jak zawsze u Ciebie nie chcę :D Choć wiem że on też jest konieczny :)
OdpowiedzUsuńDodajesz tak szybko rozdziały że nie nadążam z komentowaniem :) co do rozdziału to bardzo dobrze że Amanda okazała się taką za przeproszeniem suką to nauczy Andreasa że takich dziewczyn jak Emily sie nie zdradza. I choć widać że żałuję tego co zrobił mam nadzieję że tak szybko mu Emily nie wybaczy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Wredna1216