Późnym popołudniem,
gdy udaje mi się już dotrzeć do domu rodziców. Nie potrafię
powstrzymać swojego uśmiechu, widząc znajome kąty i rzeczy.
Dopiero teraz uświadamiam sobie, jak bardzo tęskniłam za tym
miejscem. Przez,
co jeszcze bardziej cieszę się, że dałam się namówić na te
odwiedziny.
-
Emily, nareszcie jesteś. Nie mogłam się już ciebie doczekać -
Tina, jako pierwsza wita się ze mną. A zaraz dołączają do niej
rodzice.
- Zapraszam do jadalni. Kolacja już czeka - słyszę
ciepły głos mojej mamy, po
ciepłym powitaniu jakie mi urządzili.
Podczas
spożywania wspólnego posiłku z rodziną. Opowiadam im, co nowego
słychać
u mnie. Cieszę się, że nie muszę
ich już
okłamywać
i uważać na to, co mówię. Wcześniej
stawało
się to już męczące.
- Cieszymy
się, że robisz coraz większe postępy w swojej nauce. Jesteśmy z
ciebie dumni - słowa wypowiadane przez tatę, znaczą dla mnie
bardzo dużo. Nieczęsto
miałam okazję usłyszeć pochwały z jego ust.
-
Dziękuję. Postaram się nadal konsekwentnie poprawiać swoje
umiejętności. Nie zawiodę was - obiecuję, wiedząc jak wiele
poświęcili. Abym znalazła się w miejscu, w którym jestem
teraz.
- Emily, pamiętaj że bez względu na wszystko cię
kochamy. Wcale nie oczekujemy od ciebie, dążenia za wszelką cenę
do osiągnięcia sukcesu. Są na świecie ważniejsze rzeczy. I czego
byś nie zrobiła, zawsze będziesz naszą córką.
- Jesteście
wspaniali. Nie mogłam mieć, lepszych rodziców - cieszę się, że
mam w nich wsparcie i mogę zawsze na nich liczyć, nieważne
w jakiej sytuacji.
Późnym
wieczorem, gdy prawie zasypiam. Delikatne pukanie do drzwi,
skutecznie uniemożliwia mi moje zamiary, zapadnięcia
w sen.
-
Śpisz? - słyszę ciche pytanie Tiny.
- Jeszcze nie. Coś się
stało? - zapala lampkę, znajdującą się przy moim łóżku.
Patrząc na nią z niezrozumieniem.
- Ty mi lepiej
powiedz. Rodziców mogłaś oszukać, ale nie mnie.
Coś wyraźnie cię martwi i nie daje spokoju - moja siostra, jak
zwykle idealnie odczytuje moje samopoczucie.
- Po prostu
niepokoi mnie ostatnie zachowanie Andreasa. Niby jest w porządku,
ale mam wrażenie, że coś przede mną ukrywa - zwierzam się Tinie,
wiedząc że na pewno spróbuje mnie zrozumieć i
coś doradzić.
-
Przecież ostatnio, świetnie wam się układało. On świata poza
tobą nie widzi, nieraz dał nam wszystkim tego dowód. Może tylko
ci się wydaje i wszystko jest w jak najlepszym porządku? - stara
się mnie uspokoić i pocieszyć.
- Sama już nie wiem. Może
masz rację, tylko że wciąż nie mogę pozbyć się jakiegoś
poczucia, że coś jest na rzeczy - może jestem zwyczajnie
przewrażliwiona.
- Nie myśl teraz o tym i nie martw się na
zapas. Może porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym - Tina zgrabnie
zmienia temat, a ja jestem jej za to wdzięczna.
Następny
dzień, upływa mi w spokojnej atmosferze. Czuję się, tak jak
dawniej. Gdy wciąż tutaj mieszkałam, a takie leniwe dni, spędzone
tylko z rodziną, odbywały się na porządku dziennym.
Jedyną
rzeczą psującą mój świetny humor, jest brak jakiegokolwiek znaku
życia od Andreasa. Coraz bardziej mnie to niepokoiło,
ponieważ to zupełnie do niego niepodobne. Zawsze,gdy tylko
rozstawaliśmy
się na jakiś czas, nawet gdy jeszcze nie byliśmy nawet
razem. Miałam pełną skrzynkę
wiadomości od niego, dotyczącą chociażby
błahych tematów. Dlaczego więc tym razem jest zupełnie inaczej?.
Co się z nim dzieje?
- Wracaj dzisiaj. Przecież widzę,
że chcesz - Tina wpatruje się we mnie z uwagą, gdy po raz kolejny
sprawdzam swój telefon.
- Ale obiecałam ci, że spędzę ten
czas z wami - nie jestem przekona do tego pomysłu.
- Daj
spokój. Przecież i tak poświęciłaś nam sporo czasu. Zbieraj
się, zrobisz mu niespodziankę. Na pewno się ucieszy, że wróciłaś
wcześniej niż planowałaś - postanawiam posłuchać Tiny.
-
Może
masz rację.
Powrotna
wieczorna
podróż, ubiega mi w nerwowej atmosferze. Nie mogę doczekać się,
jej końca. Chcę w końcu zobaczyć się z Andreasem. I szczerze z
nim porozmawiać. Dałam mu już, wystarczająco dużo czasu na
wyjaśnienia, cierpliwie
czekając, aż sam poruszy ten tajemniczy dla mnie temat.
Dłużej nie zamierzam czekać. Nie potrafię trwać więcej w tej
niepewności
W
pospiechu przekraczam próg, zamieszkiwanego przez nas budynku.
Ciesząc się, że nareszcie tutaj dotarłam.
Wchodząc na
wyższe piętra, prowadzące do mieszkania. Dochodzi do mnie odgłos,
czyjeś rozmowy. Na dodatek są to dla mnie, bardzo
znajome
głosy. Kierowana dziwnym przeczuciem, pokonuję jeszcze parę
schodów, najciszej jak tylko potrafię i zatrzymuję się w miejscu,
gdzie mogę pozostać niezauważona, równocześnie sama wszystko
dokładnie
obserwując. Muszę za wszelką cenę dowiedzieć się, czego dotyczy
ta rozmowa. I poznać prawdę.
-
Dlaczego mnie unikasz? Myślałam, że wpadniesz wczoraj wieczorem -
Amanda uwodzicielsko dotyka ramienia Andreasa,
ale równocześnie jej mina sugeruje, że jest wyraźnie
niezadowolona. Na
sam widok jej bezpośredniości w stosunku do niego, wiem
że za chwilę dowiem się czegoś, co bardzo mi się nie spodoba.
-
Przecież już ci mówiłem, że to się musi skończyć - słowa
Andreasa,
powodują we mnie niepokój. Wygląda na to, że to
coś
poważnego.
I przez ostatni czas, zwyczajnie mnie okłamywał.
- Mówisz to
za każdym razem, tylko że potem i tak wracasz. Stęskniłam się za
tobą, więc wykorzystajmy to, że Emily nie ma - Amanda zbliża się
do niego jeszcze
bardziej
i praktycznie styka ze sobą ich usta. A ja wprost nie mogę uwierzyć
w to, czego jestem świadkiem. Mam wrażenie, że to jakiś koszmar z
którego za chwilę się obudzę.
- Powiedziałem, nie. To, co
się między nami ostatnio działo, nigdy
więcej
się nie powtórzy. Jestem z Emily i tylko ona się dla mnie liczy.
Nie wiem, co mnie opętało, że wpakowałem się w coś takiego.
Przecież ja ją kocham - odsuwa ją od siebie, a ja powoli
zaczynam się
domyślać całej prawdy, czując piekące łzy zbierające się w
moich oczach.
- Kochasz ją? Szkoda tylko, że nie przeszkadzało
ci to w sypianiu ze mną. Widocznie to chyba nie jest, żadna głęboka
miłość, skoro czegoś ci wciąż brakowało i szukałeś tego,
właśnie
u mnie -
dłużej nie jestem w stanie, powstrzymać spływających po mojej
twarzy łez. Jak on mógł mi zrobić coś takiego?
- To był
najgorszy błąd, jaki mogłem popełnić - zrezygnowany ton głosu
Andreasa w rozmowie z dziewczyną, który sugeruje że tego żałuje.
Wcale nie robi na mnie wrażenia. Nigdy nie wybaczę mu tego, co
zrobił.
- Mój drogi, nie oszukuj sam siebie. Gdyby to był
jeden raz, mógłbyś tłumaczyć to chwilą zapomnienia, czy
czym tam sobie chcesz.
Ale to, co nas łączy, można powoli nazywać po prostu romansem.
Zapomniałeś już, jak okłamywałeś praktycznie każdego dnia w
ciągu ostatnich dni, swoją kochaną Emily, że ciężko trenujesz?
Po czym specjalnie wracałeś wcześniej i przychodziłeś prosto do
mnie. Możesz
sobie zaprzeczać ile chcesz, ale chciałeś
tego, tak samo jak ja. Mi taki układ bez zobowiązań pasuje, tobie
zresztą też. Więc, po co to zmieniać i się przed tym bronić?
Potrafię być dyskretna, ona o niczym się nie dowie - każde
kolejne usłyszane słowo, rani mnie coraz bardziej. Nie mogę wprost
w to uwierzyć.
- Amanda, zrozum że to naprawdę koniec. Już
teraz, nie potrafię spojrzeć w oczy Emily. Nie mogę dłużej,
krzywdzić jej w taki sposób. Poza tym, to co się wydarzyło
pomiędzy nami, nie miało dla mnie żadnego znaczenia. Nie wiem,
dlaczego to zrobiłem, ale nie wybaczę sobie tego do końca życia.
Przynajmniej przejrzałem na oczy, kiedy nie jest jeszcze za późno
- widzę, jak rozjusza ją decyzja Andreasa.
- Naprawdę
myślisz, że tak to zostawię i
o wszystkim zapomnę?
Zobaczymy, co zrobisz jak jej o wszystkim powiem. Znienawidzi cię i
nie będzie chciała znać. A wtedy wrócisz do mnie, bo nic innego
ci nie zostanie. Nie mogę się już tego doczekać. Wszyscy
jesteście tacy sami, niczym się nie różnicie
- kwituje swoją wypowiedź, kpiącym uśmiechem.
- Nie rób
tego, Emily
nie
może się dowiedzieć. Błagam cię - Andreas
z każdą chwilą, jest coraz bardziej zdesperowany.
- Przykro
mi. Każdy powinien ponosić konsekwencję swoich wyborów - odchodzi
od niego, wracając do swojego mieszkania. Andreas
jeszcze przez chwilę wpatruję
się w jej drzwi, jakby
nie wiedząc, co zrobić. Z
wyraźnym wahaniem, ale wraca do siebie. Znikając tym samym z pola
mojego widzenia. A ja nie mam pojęcia, co mam z tym wszystkim zrobić
o czym się przed
momentem dowiedziałam.
Wciąż
nie dociera do mnie, że on naprawdę mnie z nią zdradził i to
wielokrotnie. Nie
mogę uwierzyć, że naprawdę był do tego zdolny. W życiu nie
spodziewałabym się po nim, tak okropnych rzeczy. W
końcu dochodzi
do mnie świadomość, że to oznacza nasz koniec. Wtedy
rozklejam się na dobre, skrzywdzona przez osobę, którą naprawdę
kochałam.
Pukam
niepewnie do drzwi pani Elinor. Nie miałam dokąd pójść, a po
prostu nie byłam teraz w stanie, stanąć twarzą w twarz z
Andreasem. Muszę najpierw ochłonąć, zanim oznajmię mu, że
się rozstajemy.
Rozmowa z nim, będzie jedną z najgorszych rzeczy w moim życiu. Gdy
pomyślę, że wyłącznie przypadek zdecydował o tym, że
wszystkiego się dowiedziałam moja złość i rozgoryczenie jest
jeszcze większe. Nie mam pojęcia, jak mogłam być taka głupia i
bezgranicznie mu zaufać. Czuję, jakby cały świat mi się zawalił.
A ja nie mam siły, aby nawet spróbować go odbudować.
-
Emily, coś się stało? - pani Elinor, otwiera mi drzwi. A ja w tym
samym
momencie, tracę resztki swojego opanowania i wybucham głośnym
płaczem. Przytulając się do niej.
- Przepraszam, że
przeszkadzam. Ale nie miałam dokąd pójść. Mogłabym u pani
przenocować? - pytam, mając nadzieję, że się zgodzi. Inaczej
nie mam pojęcia, co z sobą zrobię.
-
Oczywiście, kochana. Wejdź i spróbuj się uspokoić - podążam za
nią i siadam na jednym z foteli. Ścierając ze
swojej
twarzy,
gorzkie łzy
rozpaczy.
- Chciałabyś porozmawiać o tym, co się stało?
Czasami lepiej wyrzucić z siebie całą złość i żal niż dusić
to w sobie - pani Elinor ma rację. Jeśli z kimś nie porozmawiam,
za chwilę oszaleję.
Zaczynam więc opowiadać wszystko od
początku, czując że nic nigdy, nie będzie już takie samo, jak
jeszcze kilka godzin temu.
No nieeeeeee! Urwalas w takim momencie że nie mogę tego przeżyć! Zgłaszam reklamację i proszę o dodanie szybko następnego rozdziału.
OdpowiedzUsuńCieszy mnie że tak szybko pojawił się ciąg dalszy, ale udany w takim momencie łeeee czekam na rozmowę pełna emocji!
Cóż ziścił się najgorszy przewidywany przeze mnie scenariusz. Dlaczego Andreas jest takim bezmozgiem i to zrobił!? Od teraz moja sympatia do tej postaci się kończy i nie będę komentowała jego postępowania.
Biedna Emily! Ona tak bardzo go lubi czy tam kocha, że nawet wróciła wcześniej z wyjazdu. I szczerze? Wyszło jej to na dobre bo przynajmniej poznała prawdę która mogła by być przed nią ukrywana. Jednak słuchanie tego musiało być dla niej straszne i współczuję jej z całego serca.
Czekam na ciąg dalszy i liczę na jakąś mocną kłótnie. Mam nadzieję że Andreas pozaluje tego co zrobił!
N
Nie mam pojęcia co napisać mimo że spodziewałam się tego.Przeczuwałam że ten wyjazd , skończy się okropnie dla Emily. Ale w sumie to i lepiej że wróciła wcześniej i poznała prawdę.Bo byłaby jeszcze mocniej zraniona gdyby Andreas oszukiwał ją dłużej.Choć sposób poznania tej prawdy jest najgorszy z możliwych. Tchórz z niego i tyle że nie potrafił się przyznać.Jak mógł w ogóle ją zdradzić i to nie raz. A Amanda, no teraz chyba Andreas w końcu przejrzał na oczy jaka jest jej prawdziwa twarz.Żal mi strasznie Emily,w jednym momencie wszystko posypało jej się na głowę.Z jeszcze większą niecierpliwością czekam na kolejny rozdział .
OdpowiedzUsuńNie no nie wierzę. Naprawdę miałam skryta nadzieję że jednak to nie to o czym myślę. Wiedziałam że ta Amanda zrobi wszystko aby dopiac swego. Szkoda mi Emily przeszła już tyle najpierw Marc teraz Andreas dziewczyna ma pecha do facetów. Co do Andreasa naprawdę mnie zawiódł nie dość że koleś ją zdradził( w dodatku nie raz!) to jeszcze chce to ukrywać przed Emily i żyć jakby nic się nie stało. No idiota po prostu. Z drugiej strony jest Marc który ostrzegał Emily przed Amanda. Moja intuicja podpowiada że jeszcze namiesza w życiu Emily i się okaże czy jego intencje były prawdziwe
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się kontynuacji i tego co jeszcze wymyslisz
Pozdrawiam Wredna1216