środa, 17 stycznia 2018

Rozdział 19


Późnym popołudniem, gdy udaje mi się już dotrzeć do domu rodziców. Nie potrafię powstrzymać swojego uśmiechu, widząc znajome kąty i rzeczy. Dopiero teraz uświadamiam sobie, jak bardzo tęskniłam za tym miejscem. Przez, co jeszcze bardziej cieszę się, że dałam się namówić na te odwiedziny.
- Emily, nareszcie jesteś. Nie mogłam się już ciebie doczekać - Tina, jako pierwsza wita się ze mną. A zaraz dołączają do niej rodzice.
- Zapraszam do jadalni. Kolacja już czeka - słyszę ciepły głos mojej mamy, po ciepłym powitaniu jakie mi urządzili. 



Podczas spożywania wspólnego posiłku z rodziną. Opowiadam im, co nowego słychać u mnie. Cieszę się, że nie muszę ich już okłamywać i uważać na to, co mówię. Wcześniej stawało się to już męczące.
- Cieszymy się, że robisz coraz większe postępy w swojej nauce. Jesteśmy z ciebie dumni - słowa wypowiadane przez tatę, znaczą dla mnie bardzo dużo. Nieczęsto miałam okazję usłyszeć pochwały z jego ust. 
- Dziękuję. Postaram się nadal konsekwentnie poprawiać swoje umiejętności. Nie zawiodę was - obiecuję, wiedząc jak wiele poświęcili. Abym znalazła się w miejscu, w którym jestem teraz.
- Emily, pamiętaj że bez względu na wszystko cię kochamy. Wcale nie oczekujemy od ciebie, dążenia za wszelką cenę do osiągnięcia sukcesu. Są na świecie ważniejsze rzeczy. I czego byś nie zrobiła, zawsze będziesz naszą córką.
- Jesteście wspaniali. Nie mogłam mieć, lepszych rodziców - cieszę się, że mam w nich wsparcie i mogę zawsze na nich liczyć, nieważne w jakiej sytuacji. 



Późnym wieczorem, gdy prawie zasypiam. Delikatne pukanie do drzwi, skutecznie uniemożliwia mi moje zamiary, zapadnięcia w sen.
- Śpisz? - słyszę ciche pytanie Tiny.
- Jeszcze nie. Coś się stało? - zapala lampkę, znajdującą się przy moim łóżku. Patrząc na nią z niezrozumieniem.
- Ty mi lepiej powiedz. Rodziców mogłaś oszukać, ale nie mnie. Coś wyraźnie cię martwi i nie daje spokoju - moja siostra, jak zwykle idealnie odczytuje moje samopoczucie.
- Po prostu niepokoi mnie ostatnie zachowanie Andreasa. Niby jest w porządku, ale mam wrażenie, że coś przede mną ukrywa - zwierzam się Tinie, wiedząc że na pewno spróbuje mnie zrozumieć i coś doradzić. 
- Przecież ostatnio, świetnie wam się układało. On świata poza tobą nie widzi, nieraz dał nam wszystkim tego dowód. Może tylko ci się wydaje i wszystko jest w jak najlepszym porządku? - stara się mnie uspokoić i pocieszyć.
- Sama już nie wiem. Może masz rację, tylko że wciąż nie mogę pozbyć się jakiegoś poczucia, że coś jest na rzeczy - może jestem zwyczajnie przewrażliwiona.
- Nie myśl teraz o tym i nie martw się na zapas. Może porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym - Tina zgrabnie zmienia temat, a ja jestem jej za to wdzięczna.




Następny dzień, upływa mi w spokojnej atmosferze. Czuję się, tak jak dawniej. Gdy wciąż tutaj mieszkałam, a takie leniwe dni, spędzone tylko z rodziną, odbywały się na porządku dziennym.
Jedyną rzeczą psującą mój świetny humor, jest brak jakiegokolwiek znaku życia od Andreasa. Coraz bardziej mnie to niepokoiło, ponieważ to zupełnie do niego niepodobne. Zawsze,gdy tylko rozstawaliśmy się na jakiś czas, nawet gdy jeszcze nie byliśmy nawet razem. Miałam pełną skrzynkę wiadomości od niego, dotyczącą chociażby błahych tematów. Dlaczego więc tym razem jest zupełnie inaczej?. Co się z nim dzieje?



- Wracaj dzisiaj. Przecież widzę, że chcesz - Tina wpatruje się we mnie z uwagą, gdy po raz kolejny sprawdzam swój telefon.
- Ale obiecałam ci, że spędzę ten czas z wami - nie jestem przekona do tego pomysłu.
- Daj spokój. Przecież i tak poświęciłaś nam sporo czasu. Zbieraj się, zrobisz mu niespodziankę. Na pewno się ucieszy, że wróciłaś wcześniej niż planowałaś - postanawiam posłuchać Tiny.

- Może masz rację. 



Powrotna wieczorna podróż, ubiega mi w nerwowej atmosferze. Nie mogę doczekać się, jej końca. Chcę w końcu zobaczyć się z Andreasem. I szczerze z nim porozmawiać. Dałam mu już, wystarczająco dużo czasu na wyjaśnienia, cierpliwie czekając, aż sam poruszy ten tajemniczy dla mnie temat. Dłużej nie zamierzam czekać. Nie potrafię trwać więcej w tej niepewności



W pospiechu przekraczam próg, zamieszkiwanego przez nas budynku. Ciesząc się, że nareszcie tutaj dotarłam.
Wchodząc na wyższe piętra, prowadzące do mieszkania. Dochodzi do mnie odgłos, czyjeś rozmowy. Na dodatek są to dla mnie, bardzo znajome głosy. Kierowana dziwnym przeczuciem, pokonuję jeszcze parę schodów, najciszej jak tylko potrafię i zatrzymuję się w miejscu, gdzie mogę pozostać niezauważona, równocześnie sama wszystko dokładnie obserwując. Muszę za wszelką cenę dowiedzieć się, czego dotyczy ta rozmowa. I poznać prawdę. 



- Dlaczego mnie unikasz? Myślałam, że wpadniesz wczoraj wieczorem - Amanda uwodzicielsko dotyka ramienia Andreasa, ale równocześnie jej mina sugeruje, że jest wyraźnie niezadowolona. Na sam widok jej bezpośredniości w stosunku do niego, wiem że za chwilę dowiem się czegoś, co bardzo mi się nie spodoba.
- Przecież już ci mówiłem, że to się musi skończyć - słowa Andreasa, powodują we mnie niepokój. Wygląda na to, że to coś poważnego. I przez ostatni czas, zwyczajnie mnie okłamywał.
- Mówisz to za każdym razem, tylko że potem i tak wracasz. Stęskniłam się za tobą, więc wykorzystajmy to, że Emily nie ma - Amanda zbliża się do niego jeszcze bardziej i praktycznie styka ze sobą ich usta. A ja wprost nie mogę uwierzyć w to, czego jestem świadkiem. Mam wrażenie, że to jakiś koszmar z którego za chwilę się obudzę.
- Powiedziałem, nie. To, co się między nami ostatnio działo, nigdy więcej się nie powtórzy. Jestem z Emily i tylko ona się dla mnie liczy. Nie wiem, co mnie opętało, że wpakowałem się w coś takiego. Przecież ja ją kocham - odsuwa ją od siebie, a ja powoli zaczynam się domyślać całej prawdy, czując piekące łzy zbierające się w moich oczach.
- Kochasz ją? Szkoda tylko, że nie przeszkadzało ci to w sypianiu ze mną. Widocznie to chyba nie jest, żadna głęboka miłość, skoro czegoś ci wciąż brakowało i szukałeś tego, właśnie u mnie - dłużej nie jestem w stanie, powstrzymać spływających po mojej twarzy łez. Jak on mógł mi zrobić coś takiego?
- To był najgorszy błąd, jaki mogłem popełnić - zrezygnowany ton głosu Andreasa w rozmowie z dziewczyną, który sugeruje że tego żałuje. Wcale nie robi na mnie wrażenia. Nigdy nie wybaczę mu tego, co zrobił.
- Mój drogi, nie oszukuj sam siebie. Gdyby to był jeden raz, mógłbyś tłumaczyć to chwilą zapomnienia, czy czym tam sobie chcesz. Ale to, co nas łączy, można powoli nazywać po prostu romansem. Zapomniałeś już, jak okłamywałeś praktycznie każdego dnia w ciągu ostatnich dni, swoją kochaną Emily, że ciężko trenujesz? Po czym specjalnie wracałeś wcześniej i przychodziłeś prosto do mnie. Możesz sobie zaprzeczać ile chcesz, ale chciałeś tego, tak samo jak ja. Mi taki układ bez zobowiązań pasuje, tobie zresztą też. Więc, po co to zmieniać i się przed tym bronić? Potrafię być dyskretna, ona o niczym się nie dowie - każde kolejne usłyszane słowo, rani mnie coraz bardziej. Nie mogę wprost w to uwierzyć. 
- Amanda, zrozum że to naprawdę koniec. Już teraz, nie potrafię spojrzeć w oczy Emily. Nie mogę dłużej, krzywdzić jej w taki sposób. Poza tym, to co się wydarzyło pomiędzy nami, nie miało dla mnie żadnego znaczenia. Nie wiem, dlaczego to zrobiłem, ale nie wybaczę sobie tego do końca życia. Przynajmniej przejrzałem na oczy, kiedy nie jest jeszcze za późno - widzę, jak rozjusza ją decyzja Andreasa.
- Naprawdę myślisz, że tak to zostawię i o wszystkim zapomnę? Zobaczymy, co zrobisz jak jej o wszystkim powiem. Znienawidzi cię i nie będzie chciała znać. A wtedy wrócisz do mnie, bo nic innego ci nie zostanie. Nie mogę się już tego doczekać. Wszyscy jesteście tacy sami, niczym się nie różnicie - kwituje swoją wypowiedź, kpiącym uśmiechem.
- Nie rób tego, Emily nie może się dowiedzieć. Błagam cię - Andreas z każdą chwilą, jest coraz bardziej zdesperowany.
- Przykro mi. Każdy powinien ponosić konsekwencję swoich wyborów - odchodzi od niego, wracając do swojego mieszkania. Andreas jeszcze przez chwilę wpatruję się w jej drzwi, jakby nie wiedząc, co zrobić. Z wyraźnym wahaniem, ale wraca do siebie. Znikając tym samym z pola mojego widzenia. A ja nie mam pojęcia, co mam z tym wszystkim zrobić o czym się przed momentem dowiedziałam.
Wciąż nie dociera do mnie, że on naprawdę mnie z nią zdradził i to wielokrotnie. Nie mogę uwierzyć, że naprawdę był do tego zdolny. W życiu nie spodziewałabym się po nim, tak okropnych rzeczy. W końcu dochodzi do mnie świadomość, że to oznacza nasz koniec. Wtedy rozklejam się na dobre, skrzywdzona przez osobę, którą naprawdę kochałam. 



Pukam niepewnie do drzwi pani Elinor. Nie miałam dokąd pójść, a po prostu nie byłam teraz w stanie, stanąć twarzą w twarz z Andreasem. Muszę najpierw ochłonąć, zanim oznajmię mu, że się rozstajemy. Rozmowa z nim, będzie jedną z najgorszych rzeczy w moim życiu. Gdy pomyślę, że wyłącznie przypadek zdecydował o tym, że wszystkiego się dowiedziałam moja złość i rozgoryczenie jest jeszcze większe. Nie mam pojęcia, jak mogłam być taka głupia i bezgranicznie mu zaufać. Czuję, jakby cały świat mi się zawalił. A ja nie mam siły, aby nawet spróbować go odbudować.
- Emily, coś się stało? - pani Elinor, otwiera mi drzwi. A ja w tym samym momencie, tracę resztki swojego opanowania i wybucham głośnym płaczem. Przytulając się do niej.
- Przepraszam, że przeszkadzam. Ale nie miałam dokąd pójść. Mogłabym u pani przenocować? - pytam, mając nadzieję, że się zgodzi. Inaczej nie mam pojęcia, co z sobą zrobię. 
- Oczywiście, kochana. Wejdź i spróbuj się uspokoić - podążam za nią i siadam na jednym z foteli. Ścierając ze swojej twarzy, gorzkie łzy rozpaczy.
- Chciałabyś porozmawiać o tym, co się stało? Czasami lepiej wyrzucić z siebie całą złość i żal niż dusić to w sobie - pani Elinor ma rację. Jeśli z kimś nie porozmawiam, za chwilę oszaleję.
Zaczynam więc opowiadać wszystko od początku, czując że nic nigdy, nie będzie już takie samo, jak jeszcze kilka godzin temu. 

3 komentarze:

  1. No nieeeeeee! Urwalas w takim momencie że nie mogę tego przeżyć! Zgłaszam reklamację i proszę o dodanie szybko następnego rozdziału.
    Cieszy mnie że tak szybko pojawił się ciąg dalszy, ale udany w takim momencie łeeee czekam na rozmowę pełna emocji!
    Cóż ziścił się najgorszy przewidywany przeze mnie scenariusz. Dlaczego Andreas jest takim bezmozgiem i to zrobił!? Od teraz moja sympatia do tej postaci się kończy i nie będę komentowała jego postępowania.
    Biedna Emily! Ona tak bardzo go lubi czy tam kocha, że nawet wróciła wcześniej z wyjazdu. I szczerze? Wyszło jej to na dobre bo przynajmniej poznała prawdę która mogła by być przed nią ukrywana. Jednak słuchanie tego musiało być dla niej straszne i współczuję jej z całego serca.
    Czekam na ciąg dalszy i liczę na jakąś mocną kłótnie. Mam nadzieję że Andreas pozaluje tego co zrobił!
    N

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam pojęcia co napisać mimo że spodziewałam się tego.Przeczuwałam że ten wyjazd , skończy się okropnie dla Emily. Ale w sumie to i lepiej że wróciła wcześniej i poznała prawdę.Bo byłaby jeszcze mocniej zraniona gdyby Andreas oszukiwał ją dłużej.Choć sposób poznania tej prawdy jest najgorszy z możliwych. Tchórz z niego i tyle że nie potrafił się przyznać.Jak mógł w ogóle ją zdradzić i to nie raz. A Amanda, no teraz chyba Andreas w końcu przejrzał na oczy jaka jest jej prawdziwa twarz.Żal mi strasznie Emily,w jednym momencie wszystko posypało jej się na głowę.Z jeszcze większą niecierpliwością czekam na kolejny rozdział .

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no nie wierzę. Naprawdę miałam skryta nadzieję że jednak to nie to o czym myślę. Wiedziałam że ta Amanda zrobi wszystko aby dopiac swego. Szkoda mi Emily przeszła już tyle najpierw Marc teraz Andreas dziewczyna ma pecha do facetów. Co do Andreasa naprawdę mnie zawiódł nie dość że koleś ją zdradził( w dodatku nie raz!) to jeszcze chce to ukrywać przed Emily i żyć jakby nic się nie stało. No idiota po prostu. Z drugiej strony jest Marc który ostrzegał Emily przed Amanda. Moja intuicja podpowiada że jeszcze namiesza w życiu Emily i się okaże czy jego intencje były prawdziwe
    Nie mogę doczekać się kontynuacji i tego co jeszcze wymyslisz
    Pozdrawiam Wredna1216

    OdpowiedzUsuń