Od
kilkudziesięciu już minut, wpatruję się w sufit bezskutecznie
czekając na nadejście snu.
Podejrzewając, że jest grubo po północy. Cały pokój skryty jest
pod zasłoną ciemności, a światło ulicznych latarni, niezbyt
dobrze dociera do wewnątrz, ze względu na zasłonięte
okna.
Staram
się, jak najmniej poruszać, wiedząc jak w bliskiej ode mnie
odległości znajduje się Andreas.
Nie
mieliśmy wyjścia i noc musimy spędzić w jednym łóżku. Co dla
mnie było niezwykle krępujące.
-
Śpisz? - słyszę ciche pytanie Andreasa.
Jestem zaskoczona
tym,
że do tej pory nie pogrążył się jeszcze w głębokim śnie.
-
Nie. Jakoś nie mogę zasnąć - odpowiadam cicho. Po chwili tego
żałując. Czując, jak przyciąga mnie do siebie i
przytula.
Zaskoczona
tym niespodziewanym gestem, spoglądam na niego.
-
Była
mowa, że każdy z nas ma swoją połówkę łóżka, właśnie
naruszyłeś moją przestrzeń - przypominam.
-
Przecież ci to wcale nie przeszkadza, inaczej już byś się ode
mnie odsunęła i obdarzyła jakimś niewybrednym komentarzem
– po
tych słowach, zbliża
niebezpiecznie swoją twarz do mojej.
-
Zrobiłeś się ostatnio, zbyt pewny siebie - upominam go, ale nic
sobie z tego nie robi. Przybliża się jeszcze bardziej i praktycznie
styka swoje usta z moimi.
-
Podziękuj sobie, wciąż prowokujesz mnie do tego - zaczyna
delikatnie mnie całować, a ja mimo że mam świadomość tego, że
nie powinnam
na to dłużej pozwalać.
Nie potrafię tego przerwać. Odwzajemniam jego pieszczotę, dając
się po raz kolejny porwać chwili.
-
Nie powinniśmy - dopiero w momencie, gdy czuję jak jego dłonie
wysuwają się pod moją koszulkę, odpycham
go od siebie. Nie chcąc, aby to co się dzieje między nami,
zabrnęło za daleko.
-
Dlaczego? Nie rozumiem tego, dlaczego wciąż trzymasz mnie na
dystans - Andreas jest niepocieszony i rozczarowany z powodu mojego
kolejnego
odrzucenia.
-
Bo tak będzie lepiej. Nie chcę popsuć naszej relacji, dla kilku
nieprzemyślanych chwil, które i tak nie będą miały potem
większego znaczenia - staram się mu wytłumaczyć, swoje
postępowanie.
-
Skąd wiesz, że tak by to wyglądało? Skoro nie chcesz nawet
spróbować. Czego ty się boisz? - Andreas nie ustępuje i domaga
się wyjaśnień. A ja, tak naprawdę sama do końca nie wiem, co
mnie powstrzymuje przed tym, aby przekroczyć niektóre granice w
naszej znajomości.
-
Tego, że gdy nam nie wyjdzie. A jestem przekonana, że tak się
stanie. Zerwiemy ze sobą kontakt, bo nie będziemy w stanie wrócić
z powrotem do tego, co jest teraz. Ja po prostu nie nadaję się do
związków, o czym niedawno się przekonałam - zdradzam mu w końcu,
swoje największe obawy. Wybrałam
więc bezpieczną opcją, która może nie zapewniała mi tego czego
tak naprawdę chcę. Ale przynajmniej zapewniała jako taką,
stabilność naszej znajomości.
-
Emily, nie możesz z góry zakładać najgorszych scenariuszy. Może
po prostu, nie trafiłaś do tej pory na właściwą osobę. Nie
proszę cię, żebyś za mnie wyszła, czy coś podobnego Chcę
tylko, żebyś pozwoliła stopniowo mi się do siebie zbliżyć.
Wtedy zdecydujemy, co dalej. W inny sposób nie dowiemy się, co
będzie dla nas lepszym rozwiązaniem. Przecież widzisz, że nie
jesteśmy sobie obojętni. Możesz dać nam tą szansę? - zaskakuje
mnie jego propozycja i ostatnie wyznanie.
-
A mogę się nad tym zastanowić? Dasz mi trochę czasu? - chcę
dokładnie to przemyśleć, choć zaakceptowanie tej propozycji jest
bardzo kuszące.
-W
porządku. Nie będę nalegał i poczekam - cieszę się, że
przystał na moją prośbę.
-
Dobranoc, Emily - słyszę jego cichy szept, gdy prawie zasypiam.
Wciąż pozostając w jego objęciach, nie mając ochoty czegokolwiek
zmieniać.
-
Dobranoc - odpowiadam za nim pogrążam się w śnie.
Poranek
przychodzi zdecydowanie, zbyt szybko. Dodatkowo wspomnienie nocnej
rozmowy z Andreasem, nie daje mi spokoju. Na szczęście obudził się
przede mną i zdążył już wstać. Dzięki czemu, ominęła nas
pobudka w swoim towarzystwie.
-
Nareszcie się obudziłaś - wita się ze mną szerokim uśmiechem i
całusem w policzek. Siadając
obok mnie.
-
Aż tak nie mogłeś się tego doczekać? - odwzajemniam
jego uśmiech. Będąc
dziś w wyjątkowo dobrym humorze.
-
Nudziło mi się. Ubieraj się i idziemy na śniadanie, a potem na
spacer. Trzeba czymś wypełnić, ten czas który nam pozostał do
rozpoczęcia uroczystości - postanawiam tym razem, bez żadnego
słowa sprzeciwu.
Przystać na jego plany.
Spędzamy
ze sobą naprawdę miło czas. Spacerując uliczkami Berlina. To
chyba pierwszy raz, gdy nie dochodzi między nami, do ostrzejszej
wymiany zdań. Od wczoraj wyraźnie coś się między nami zmieniło,
nawet pomimo braku mojej jasnej deklaracji. Zbliżyliśmy się do
siebie, to nie podlegało dyskusji. Na dodatek dochodzi do mnie
świadomość, że chciałabym żeby tak było już zawsze. Żeby on
zawsze był przy mnie. Zaczynam
się bać własnych odczuć, które są dla mnie czymś zupełnie
nowym. Jeszcze nigdy w swoim życiu, coś takiego mi się nie
przytrafiło.
Przyglądam
się w lusterku hotelowej łazienki, robiąc ostatnie poprawki
swojego wyglądu. Staram się wyglądać, jak najlepiej. Opuszczam
pomieszczenie, wpadając na Andreasa, który nie potrafi oderwać ode
mnie swojego
wzroku.
-
Prześlicznie wyglądasz - słyszę komplement z jego ust.
-
Dziękuję. Możemy się powoli zbierać? - pytam, spoglądając na
godzinę wybitą na zegarze.
-
Najpierw muszę uporać się z zawiązaniem krawata. Jak zwykle
sprawia mi to trochę problemów – dostrzegam, trzymany
przez niego
brakujący element stroju.
-
Pomogę ci - zawiązuje po krótkiej chwili idealny węzeł - i
gotowe.
Nasze
spojrzenia się spotykają, a ja zupełnie nie kontrolując własnego
zachowania. Składam delikatny pocałunek na jego ustach. Kompletnie
go tym zaskakując. Sekundę później, odsuwam się od niego i
podążam w stronę wyjścia z pokoju. Nie dając mu nawet czasu na
żadną
reakcję.
Wychodzimy
na korytarz, a Andreas splata ze sobą nasze dłonie. Zupełnie mi to
nie przeszkadza, a nawet jestem zadowolona z tego.
-
Zapomniałabym. Proszę cię, nie wspominaj moim rodzicom o moich
kłopotach z mieszkaniem.
Nie chcę ich niepotrzebnie martwić - proszę go.
-
Dobrze, skoro tego
właśnie
chcesz - posyłam w jego stronę uśmiech wdzięczności. Dodatkowo
dziwiąc się, że jest podczas dzisiejszego dnia, wyjątkowo
ugodowy.
Z
daleka już dostrzegam rodziców i Tinę, witających się z naszą
dalszą rodziną, tuż przed wejściem do kościoła. Dostrzegam
zaskoczoną minę mojej siostry, gdy widzi kto mi towarzyszy.
-
Cieszę się, że was widzę - witam się z rodziną, a Andreas mi w
tym
wtóruje.
Rozmawiamy
ze sobą przez chwilę, następnie wchodząc do środka
budynku.
Uroczystość
jest dla mnie bardzo przejmującym i wzruszającym wydarzeniem.
Patrząc na młodą parę, od razu można dostrzec, jak bardzo się
kochają. Nie widząc świata poza sobą.
Gdy
wypowiadają słowa małżeńskiej przysięgi. Staram się nie uronić
łez wzruszenia, aby nie wyjść na przesadnie sentymentalną.
-
Kiedyś też będziesz, tak szczęśliwa jak Susan. Przeżywając
podobny dzień, jestem tego pewien-
Andreas zauważa moje poruszenie. I ściska delikatnie moją dłoń.
Jestem mu bardzo wdzięczna, za te słowa.
Późnym
wieczorem, gdy weselna zabawa wyraźnie się rozkręca. Podchodzę do
stolika, przy którym zostało nam
wyznaczone
miejsce, starając się uwolnić Andreasa od towarzystwa mojej
ciotki, której wyraźnie przypadło
do
gustu jego
towarzystwo.
Zostawiłam
go na krótką chwilę samego, aby porozmawiać z Tiną i wytłumaczyć
jej nasze wspólne pojawienie. Przy
okazji tonując jej radość z tego powodu.
-
Przepraszam ciociu, ale muszę porwać Andreasa na minutkę -
dostrzegam na jego twarzy wyraz ulgi.
-
Szkoda. Tak świetnie nam się rozmawiało. Ale za chwilę wrócicie?
- próbuje się upewnić.
-
Oczywiście - kłamię gładko. Wcale nie mając zamiaru tutaj
wracać. Na
dziś zdecydowanie wystarczy mi towarzystwa, znajdujących się tutaj
osób.
-
Przepraszam za ciocię. Ona uwielbia zadręczać nowo poznane osoby,
niekończącymi się opowieściami o
swoim życiu
- nie raz sama musiałam ich wysłuchiwać, podczas jakiś większych
spotkań rodzinnych, na
które była zaproszona.
-
Nie było tak źle. Poza tym odbiję to sobie, kiedy to ty poznasz
moją rodzinę - patrzę na niego z niedowierzaniem.
-
A kto ci powiedział, że kiedykolwiek do tego dojdzie? Jak na razie
to, na to się nie zanosi.
-
To się jeszcze okaże - odpowiada z dużą pewnością.
-
Wracamy? Jestem zmęczona i chciałabym się już położyć. Jutro
musimy w
miarę wcześnie wstać, w
końcu czeka nas ponownie długa podróż - Andreas kiwa głową na
znak zgody.
Gdy
ponownie znajdujemy się w naszym tymczasowym pokoju. Postanawiam nie
trzymać dłużej w niepewności Andreasa i odpowiedzieć na jego
wczorajsze pytanie.
-
Zgoda - mówię cicho, odkładając swoją torebkę na pobliski
stolik. Postanawiając
spróbować. Dzisiejszy dzień, skutecznie mnie do tego przekonał.
-
Możesz jaśniej - wyraźnie nie ma pojęcia, o co mi chodzi.
-
Zgadzam się na twoją wczorajszą propozycję. Zaryzykujmy i
sprawdźmy, czy faktycznie do czegoś nas to doprowadzi - dostrzegam
jego szeroki uśmiech.
-
Naprawdę? - pochodzi do mnie bliżej i szuka potwierdzenia.
-
Tak - nic więcej nie mówię, ponownie zapominając o wszystkim, gdy
zaczyna mnie całować. A ja postanawiam, przynajmniej ten jeden raz.
Przestać ze sobą walczyć i pozwolić na to, czego od dawna już
pragnęłam.
Zacznę od tego pewno pisałam to już setkę razy że uwielbiam te ich rozmowy ☺ Poza tym to chyba sama nie wiem co napisać oprócz tego że jestem szczęśliwa że Emily w końcu postanowiła zdać szansę Andreasowi, mimo swojego początkowego oporu. Mam nadzieje że nie pokłócą się za szybko (choć będzie mi tego brakować😉) i naprawdę spróbują dac sobie szansę. Choć jak Cię znam byłoby za łatwo gdyby tak od razu wszystko m się szybko udało. W końcu na horyzoncie jest nasza nowa sąsiadka, która zapewne tak szybko nie odpuści.Czekam z jeszcze większą niecierpliwością na kolejny rozdział. Jestem strasznie ciekawa jak potoczy się ich wspólna noc czy Emily do końca da się porwać uczuciom ? Czy może zrezygnuje w ostatniej chwili? 😉
OdpowiedzUsuńW końcu nie byłabym sobą, gdybym czegoś w przyszłości nie skomplikowała. 😉 Ale na razie, możemy się cieszyć, tym niespodziewanym wybuchem uczuć naszych bohaterów. 🤗
UsuńMogę Cię zapewnić, że na pewno tutaj nie zabraknie sprzeczek pomiędzy tą dwójką. Może nie będą one, aż tak częste i gwałtowne, jak wcześniej. Ale w końcu Emily i Andreas nie byliby sobą, gdyby się o coś nie kłócili. Choćby nawet o jakieś zwykłe drobnostki. 😁
Cieszę się, że się tak szybko wszystko potoczyło. Tyle uczuć i wyznań ohohoho ale pewnie coś się stanie, bo było by za słodko i za nudno :DDD
OdpowiedzUsuńAle wróćmy do początku...Zabawna sytuacja z tym spaniem w jednym łóżku i wyznaczeniem granic, ale skończyło się tak jak podejrzewałam XDDDD
Super, że Emily i AAndreas czują się swobodnie w swoim towarzystwie i mogą robić wiele rzeczy razem. Para idealna!
Wesele szybko się skończyło, za to rozmowy z ciotką trwały długo hahah
Dobrze, że na końcu rozdziału stała się wyczekiwana przeze mnie przez bardzo długi czas decyzja! Kibicuję tej parze z całego serca i życzę im wszystkiego co najlepsze.
Nie mogę się doczekać czym nas zaskoczysz w przyszłości, dużo weny i do next'a
N
Ale wybuch uczuć w końcówce rozdziału! Pięknie.
OdpowiedzUsuńUwielbiam Andreasa Wellingera. Jest bohaterem pierwszego opowiadania, które napisałam. Mam do niego ogromny sentyment. No a tutaj... dała się przekonać! Ciekawe co im z tego wyjdzie. Niby nie, nie, nie... a jednak :) Jestem cała w skowronkach i się cieszę. Niesamowite emocje.
I dobrze piszesz. Miło się czyta, nie rażą w oczy błędy. Jak dla mnie opowiadanie w sam raz. Na pewno będę obecna pod kolejnymi rozdziałami.
W wolnej chwili nadrobię poprzednie rozdziały, bo czytać tak od środka to dziwnie. A na razie chciałam tylko zaznaczyć swoją obecnośc.
Pozdrawiam :)