niedziela, 7 stycznia 2018

Rozdział 15


Od kilkudziesięciu już minut, wpatruję się w sufit bezskutecznie czekając na nadejście snu. Podejrzewając, że jest grubo po północy. Cały pokój skryty jest pod zasłoną ciemności, a światło ulicznych latarni, niezbyt dobrze dociera do wewnątrz, ze względu na zasłonięte okna. 
Staram się, jak najmniej poruszać, wiedząc jak w bliskiej ode mnie odległości znajduje się Andreas. 
Nie mieliśmy wyjścia i noc musimy spędzić w jednym łóżku. Co dla mnie było niezwykle krępujące. 



- Śpisz? - słyszę ciche pytanie Andreasa. Jestem zaskoczona tym, że do tej pory nie pogrążył się jeszcze w głębokim śnie. 
- Nie. Jakoś nie mogę zasnąć - odpowiadam cicho. Po chwili tego żałując. Czując, jak przyciąga mnie do siebie i przytula. 
Zaskoczona tym niespodziewanym gestem, spoglądam na niego.

- Była mowa, że każdy z nas ma swoją połówkę łóżka, właśnie naruszyłeś moją przestrzeń - przypominam.
- Przecież ci to wcale nie przeszkadza, inaczej już byś się ode mnie odsunęła i obdarzyła jakimś niewybrednym komentarzempo tych słowach, zbliża niebezpiecznie swoją twarz do mojej. 
- Zrobiłeś się ostatnio, zbyt pewny siebie - upominam go, ale nic sobie z tego nie robi. Przybliża się jeszcze bardziej i praktycznie styka swoje usta z moimi. 
- Podziękuj sobie, wciąż prowokujesz mnie do tego - zaczyna delikatnie mnie całować, a ja mimo że mam świadomość tego, że nie powinnam na to dłużej pozwalać. Nie potrafię tego przerwać. Odwzajemniam jego pieszczotę, dając się po raz kolejny porwać chwili. 



- Nie powinniśmy - dopiero w momencie, gdy czuję jak jego dłonie wysuwają się pod moją koszulkę, odpycham go od siebie. Nie chcąc, aby to co się dzieje między nami, zabrnęło za daleko. 
- Dlaczego? Nie rozumiem tego, dlaczego wciąż trzymasz mnie na dystans - Andreas jest niepocieszony i rozczarowany z powodu mojego kolejnego odrzucenia. 
- Bo tak będzie lepiej. Nie chcę popsuć naszej relacji, dla kilku nieprzemyślanych chwil, które i tak nie będą miały potem większego znaczenia - staram się mu wytłumaczyć, swoje postępowanie.
- Skąd wiesz, że tak by to wyglądało? Skoro nie chcesz nawet spróbować. Czego ty się boisz? - Andreas nie ustępuje i domaga się wyjaśnień. A ja, tak naprawdę sama do końca nie wiem, co mnie powstrzymuje przed tym, aby przekroczyć niektóre granice w naszej znajomości. 
- Tego, że gdy nam nie wyjdzie. A jestem przekonana, że tak się stanie. Zerwiemy ze sobą kontakt, bo nie będziemy w stanie wrócić z powrotem do tego, co jest teraz. Ja po prostu nie nadaję się do związków, o czym niedawno się przekonałam - zdradzam mu w końcu, swoje największe obawy. Wybrałam więc bezpieczną opcją, która może nie zapewniała mi tego czego tak naprawdę chcę. Ale przynajmniej zapewniała jako taką, stabilność naszej znajomości. 
- Emily, nie możesz z góry zakładać najgorszych scenariuszy. Może po prostu, nie trafiłaś do tej pory na właściwą osobę. Nie proszę cię, żebyś za mnie wyszła, czy coś podobnego Chcę tylko, żebyś pozwoliła stopniowo mi się do siebie zbliżyć. Wtedy zdecydujemy, co dalej. W inny sposób nie dowiemy się, co będzie dla nas lepszym rozwiązaniem. Przecież widzisz, że nie jesteśmy sobie obojętni. Możesz dać nam tą szansę? - zaskakuje mnie jego propozycja i ostatnie wyznanie. 
- A mogę się nad tym zastanowić? Dasz mi trochę czasu? - chcę dokładnie to przemyśleć, choć zaakceptowanie tej propozycji jest bardzo kuszące. 
-W porządku. Nie będę nalegał i poczekam - cieszę się, że przystał na moją prośbę. 




- Dobranoc, Emily - słyszę jego cichy szept, gdy prawie zasypiam. Wciąż pozostając w jego objęciach, nie mając ochoty czegokolwiek zmieniać. 
- Dobranoc - odpowiadam za nim pogrążam się w śnie. 



Poranek przychodzi zdecydowanie, zbyt szybko. Dodatkowo wspomnienie nocnej rozmowy z Andreasem, nie daje mi spokoju. Na szczęście obudził się przede mną i zdążył już wstać. Dzięki czemu, ominęła nas pobudka w swoim towarzystwie.
- Nareszcie się obudziłaś - wita się ze mną szerokim uśmiechem i całusem w policzek. Siadając obok mnie.
- Aż tak nie mogłeś się tego doczekać? - odwzajemniam jego uśmiech. Będąc dziś w wyjątkowo dobrym humorze.
- Nudziło mi się. Ubieraj się i idziemy na śniadanie, a potem na spacer. Trzeba czymś wypełnić, ten czas który nam pozostał do rozpoczęcia uroczystości - postanawiam tym razem, bez żadnego słowa sprzeciwu. Przystać na jego plany. 




Spędzamy ze sobą naprawdę miło czas. Spacerując uliczkami Berlina. To chyba pierwszy raz, gdy nie dochodzi między nami, do ostrzejszej wymiany zdań. Od wczoraj wyraźnie coś się między nami zmieniło, nawet pomimo braku mojej jasnej deklaracji. Zbliżyliśmy się do siebie, to nie podlegało dyskusji. Na dodatek dochodzi do mnie świadomość, że chciałabym żeby tak było już zawsze. Żeby on zawsze był przy mnie. Zaczynam się bać własnych odczuć, które są dla mnie czymś zupełnie nowym. Jeszcze nigdy w swoim życiu, coś takiego mi się nie przytrafiło. 



Przyglądam się w lusterku hotelowej łazienki, robiąc ostatnie poprawki swojego wyglądu. Staram się wyglądać, jak najlepiej. Opuszczam pomieszczenie, wpadając na Andreasa, który nie potrafi oderwać ode mnie swojego wzroku. 
- Prześlicznie wyglądasz - słyszę komplement z jego ust. 
- Dziękuję. Możemy się powoli zbierać? - pytam, spoglądając na godzinę wybitą na zegarze. 
- Najpierw muszę uporać się z zawiązaniem krawata. Jak zwykle sprawia mi to trochę problemów – dostrzegam, trzymany przez niego brakujący element stroju. 
- Pomogę ci - zawiązuje po krótkiej chwili idealny węzeł - i gotowe.


Nasze spojrzenia się spotykają, a ja zupełnie nie kontrolując własnego zachowania. Składam delikatny pocałunek na jego ustach. Kompletnie go tym zaskakując. Sekundę później, odsuwam się od niego i podążam w stronę wyjścia z pokoju. Nie dając mu nawet czasu na żadną reakcję. 



Wychodzimy na korytarz, a Andreas splata ze sobą nasze dłonie. Zupełnie mi to nie przeszkadza, a nawet jestem zadowolona z tego
- Zapomniałabym. Proszę cię, nie wspominaj moim rodzicom o moich kłopotach z mieszkaniem. Nie chcę ich niepotrzebnie martwić - proszę go. 
- Dobrze, skoro tego właśnie chcesz - posyłam w jego stronę uśmiech wdzięczności. Dodatkowo dziwiąc się, że jest podczas dzisiejszego dnia, wyjątkowo ugodowy. 



Z daleka już dostrzegam rodziców i Tinę, witających się z naszą dalszą rodziną, tuż przed wejściem do kościoła. Dostrzegam zaskoczoną minę mojej siostry, gdy widzi kto mi towarzyszy. 
- Cieszę się, że was widzę - witam się z rodziną, a Andreas mi w tym wtóruje. 
Rozmawiamy ze sobą przez chwilę, następnie wchodząc do środka budynku.



Uroczystość jest dla mnie bardzo przejmującym i wzruszającym wydarzeniem. Patrząc na młodą parę, od razu można dostrzec, jak bardzo się kochają. Nie widząc świata poza sobą. 
Gdy wypowiadają słowa małżeńskiej przysięgi. Staram się nie uronić łez wzruszenia, aby nie wyjść na przesadnie sentymentalną. 
- Kiedyś też będziesz, tak szczęśliwa jak Susan. Przeżywając podobny dzień, jestem tego pewien- Andreas zauważa moje poruszenie. I ściska delikatnie moją dłoń. Jestem mu bardzo wdzięczna, za te słowa. 




Późnym wieczorem, gdy weselna zabawa wyraźnie się rozkręca. Podchodzę do stolika, przy którym zostało nam wyznaczone miejsce, starając się uwolnić Andreasa od towarzystwa mojej ciotki, której wyraźnie przypadło do gustu jego towarzystwo
Zostawiłam go na krótką chwilę samego, aby porozmawiać z Tiną i wytłumaczyć jej nasze wspólne pojawienie.  Przy okazji tonując jej radość z tego powodu. 
- Przepraszam ciociu, ale muszę porwać Andreasa na minutkę - dostrzegam na jego twarzy wyraz ulgi. 
- Szkoda. Tak świetnie nam się rozmawiało. Ale za chwilę wrócicie? - próbuje się upewnić. 
- Oczywiście - kłamię gładko. Wcale nie mając zamiaru tutaj wracać. Na dziś zdecydowanie wystarczy mi towarzystwa, znajdujących się tutaj osób. 



- Przepraszam za ciocię. Ona uwielbia zadręczać nowo poznane osoby, niekończącymi się opowieściami o swoim życiu - nie raz sama musiałam ich wysłuchiwać, podczas jakiś większych spotkań rodzinnych, na które była zaproszona
- Nie było tak źle. Poza tym odbiję to sobie, kiedy to ty poznasz moją rodzinę - patrzę na niego z niedowierzaniem. 
- A kto ci powiedział, że kiedykolwiek do tego dojdzie? Jak na razie to, na to się nie zanosi. 
- To się jeszcze okaże - odpowiada z dużą pewnością. 
- Wracamy? Jestem zmęczona i chciałabym się już położyć. Jutro musimy w miarę wcześnie wstać, w końcu czeka nas ponownie długa podróż - Andreas kiwa głową na znak zgody. 




Gdy ponownie znajdujemy się w naszym tymczasowym pokoju. Postanawiam nie trzymać dłużej w niepewności Andreasa i odpowiedzieć na jego wczorajsze pytanie. 
- Zgoda - mówię cicho, odkładając swoją torebkę na pobliski stolik. Postanawiając spróbować. Dzisiejszy dzień, skutecznie mnie do tego przekonał. 
- Możesz jaśniej - wyraźnie nie ma pojęcia, o co mi chodzi. 
- Zgadzam się na twoją wczorajszą propozycję. Zaryzykujmy i sprawdźmy, czy faktycznie do czegoś nas to doprowadzi - dostrzegam jego szeroki uśmiech. 
- Naprawdę? - pochodzi do mnie bliżej i szuka potwierdzenia. 
- Tak - nic więcej nie mówię, ponownie zapominając o wszystkim, gdy zaczyna mnie całować. A ja postanawiam, przynajmniej ten jeden raz. Przestać ze sobą walczyć i pozwolić na to, czego od dawna już pragnęłam.

4 komentarze:

  1. Zacznę od tego pewno pisałam to już setkę razy że uwielbiam te ich rozmowy ☺ Poza tym to chyba sama nie wiem co napisać oprócz tego że jestem szczęśliwa że Emily w końcu postanowiła zdać szansę Andreasowi, mimo swojego początkowego oporu. Mam nadzieje że nie pokłócą się za szybko (choć będzie mi tego brakować😉) i naprawdę spróbują dac sobie szansę. Choć jak Cię znam byłoby za łatwo gdyby tak od razu wszystko m się szybko udało. W końcu na horyzoncie jest nasza nowa sąsiadka, która zapewne tak szybko nie odpuści.Czekam z jeszcze większą niecierpliwością na kolejny rozdział. Jestem strasznie ciekawa jak potoczy się ich wspólna noc czy Emily do końca da się porwać uczuciom ? Czy może zrezygnuje w ostatniej chwili? 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu nie byłabym sobą, gdybym czegoś w przyszłości nie skomplikowała. 😉 Ale na razie, możemy się cieszyć, tym niespodziewanym wybuchem uczuć naszych bohaterów. 🤗
      Mogę Cię zapewnić, że na pewno tutaj nie zabraknie sprzeczek pomiędzy tą dwójką. Może nie będą one, aż tak częste i gwałtowne, jak wcześniej. Ale w końcu Emily i Andreas nie byliby sobą, gdyby się o coś nie kłócili. Choćby nawet o jakieś zwykłe drobnostki. 😁

      Usuń
  2. Cieszę się, że się tak szybko wszystko potoczyło. Tyle uczuć i wyznań ohohoho ale pewnie coś się stanie, bo było by za słodko i za nudno :DDD
    Ale wróćmy do początku...Zabawna sytuacja z tym spaniem w jednym łóżku i wyznaczeniem granic, ale skończyło się tak jak podejrzewałam XDDDD
    Super, że Emily i AAndreas czują się swobodnie w swoim towarzystwie i mogą robić wiele rzeczy razem. Para idealna!
    Wesele szybko się skończyło, za to rozmowy z ciotką trwały długo hahah
    Dobrze, że na końcu rozdziału stała się wyczekiwana przeze mnie przez bardzo długi czas decyzja! Kibicuję tej parze z całego serca i życzę im wszystkiego co najlepsze.
    Nie mogę się doczekać czym nas zaskoczysz w przyszłości, dużo weny i do next'a
    N

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale wybuch uczuć w końcówce rozdziału! Pięknie.
    Uwielbiam Andreasa Wellingera. Jest bohaterem pierwszego opowiadania, które napisałam. Mam do niego ogromny sentyment. No a tutaj... dała się przekonać! Ciekawe co im z tego wyjdzie. Niby nie, nie, nie... a jednak :) Jestem cała w skowronkach i się cieszę. Niesamowite emocje.
    I dobrze piszesz. Miło się czyta, nie rażą w oczy błędy. Jak dla mnie opowiadanie w sam raz. Na pewno będę obecna pod kolejnymi rozdziałami.
    W wolnej chwili nadrobię poprzednie rozdziały, bo czytać tak od środka to dziwnie. A na razie chciałam tylko zaznaczyć swoją obecnośc.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń