poniedziałek, 15 stycznia 2018

Rozdział 17


Głośne pukanie do drzwi, skutecznie przerywa mi grę. W ostatnim czasie, przez wzgląd na małą rewolucję w moim życiu, zupełnie zaniedbałam swój ukochany instrument. Wzdycham tylko, odkładając skrzypce, po czym udaję się sprawdzić, kim jest ten niezapowiedziany gość. Mając nadzieję, że za chwilę sobie pójdzie i pozwoli mi wrócić do swoich zajęć.



Otwieram drzwi, stając naprzeciwko eleganckiej kobiety w średnim wieku, która wpatruje się we mnie z zaskoczeniem i poczuciem dezorientacji. Ja również nie mam pojęcia, kim ona jest i co tutaj robi. Nie widziałam jej nigdy wcześniej.
- Mogę w czymś pomóc? - odzywam się jako pierwsza.
- Zastałam może mojego syna? - nieznajoma kobieta, pyta niepewnie. Jakby nie była do końca przekonana, czy trafiła pod właściwy adres. Zamieram słysząc te słowa. Wygląda na to, że przede mną stoi mama Andreasa, we własnej osobie.
- Niestety nie ma go, ale niedługo powinien wrócić - miał się spotkać tylko ze swoim lekarzem, który ma ostatecznie stwierdzić, czy jest już gotowy na powrót i starty w zawodach.
- Rozumiem. Dziękuję za informację... - widzę, że nie ma pojęcia, jak powinna się do mnie zwracać.
- Przepraszam, Pani wybaczy moją nieuprzejmość, nazywam się Emily - przedstawiam się grzecznie, wiedząc że należało zrobić to już wcześniej. Jestem coraz bardziej zdenerwowana, tą niespodziewaną dla mnie wizytą. 
- Miło mi cię poznać - posyła w moją stronę nikły uśmiech, który staram się odwzajemnić.
- Proszę wejść, nie będzie przecież pani czekać na syna na zewnątrz - zapraszam do środka, a kobieta po chwili ulega moim namowom.



Kieruję ją do salonu, proponując po drodze coś do picia. Kiedy decyduje się na kawę, udaję się do kuchni w celu jej zrobienia. Przy okazji, staram się opanować swoje zdenerwowanie i poczucie niezręczności. Nie daruję Andreasowi, jeśli wiedział o wizycie swojej rodzicielki i nie wspomniał mi o tym, ani słowem. Choć wiem, że to by było całkiem w jego stylu. Uwielbiał zapominać o istotnych rzeczach i zupełnie się nimi nie przejmować. Jednocześnie modlę się, aby wrócił jak najszybciej i opanował całą tą sytuację. Bo z każdą kolejną minutą, coraz bardziej się pogrążam.



Wracam do salonu z dwoma filiżankami kawy. Stawiam tacę na stoliku i zajmuję miejsce na przeciwko pani Claudii, która ponownie zaczyna się we mnie wpatrywać z dużą uwagą i ciekawością.
- Emily, wybacz mi moją bezpośredniość, ale czy ciebie coś łączy z moim synem? - przymykam na sekundę oczy, starając się ułożyć w głowie, co mam odpowiedzieć. Nasza relacja nie jest wcale tak prosta, jakby się mogło wydawać.
- Zgadza się. Od niedawna jesteśmy razem - nie mam pojęcia, czy dobrze zrobiłam, mówiąc to. Przecież, tak naprawdę nigdy oficjalnie nie padła pomiędzy mną a Andreasem jakaś deklaracja dotyczącą bycia ze sobą w związku. Ale przecież, nie mogłam tego powiedzieć jego mamie. Co ona wtedy, by sobie o mnie pomyślała? Już i tak nie zrobiłam najlepszego wrażenia.



- I mieszkacie razem? Nie za bardzo się śpieszycie? - wygląda na to, że pani Claudia nie jest zadowolona z relacji, która łączy mnie z Andreasem. Do kolekcji problemów, brakowało mi tylko nie przychylności jego rodziny.
- Wynikło to tylko z tego, że miałam problemy z własnym mieszkaniem. Myślę jednak, że to już nie potrwa długo i niedługo się wyprowadzę. Ma pani racje, że nie powinniśmy ze sobą mieszkać. Jest na to zdecydowanie za wcześnie – tak naprawdę nigdy się nad tym, nie zastanawiałam i zamierzałam tutaj zostać. Ale jeśli to ma spowodować problemy i nieporozumienia. Będzie lepiej, jak rzeczywiście czegoś sobie poszukam.
- Przynajmniej jesteś rozsądna i wiesz, że z niczym nie powinniście się śpieszyć. W waszym wieku, uczucia przychodzą i odchodzą w zastraszającym tempie. Dobrze się ze sobą dogadujecie? - kolejne niezbyt trafne pytanie. Przecież my kłócimy się prawie codziennie, z tym tylko, że za chwilę tego żałujemy i staramy się wypracować jakiś kompromis. To na pewno w jej oczach, nie będzie dobrze wyglądać.
- Staramy się - próbuję, jak najbardziej trzymać się prawdy. Przez, co narażam się na kolejne przenikliwe spojrzenie. Co ona, musi sobie o mnie myśleć?



- Myślicie poważnie o swoim związku? Przepraszam, że tak wypytuję. Ale Andreas, nawet słowem nie wspomniał, że w jego życiu zaszła, tak duża zmiana. Nie rozumiem, dlaczego to ukrywał? A co więcej, nigdy w życiu nie wspomniał, że poznał kogoś takiego, jak ty. Wiesz może, dlaczego to wszystko przemilczał? Zawsze informował o wszystkim, co ma dla niego jakieś znaczenie - jestem zaskoczona. Byłam pewna, że przynajmniej napomknął o moim istnieniu, ale jak widać uznał, że nie jestem wystarczająco ważna. Jest mi z tego powodu przykro. Dodatkowo nastoju nie poprawia mi, świadomość, że kobieta siedząca naprzeciwko, coraz mniej jest mi przychylna. 


Na szczęście od odpowiedzi, na kolejne trudne dla mnie pytanie. Ratuje mnie odgłos, głośno zamykanych drzwi.
- Już jestem, Emily. Strasznie tęskniłem za tobą, wiesz? Ale mam dobre wieści - Andreas, wchodzi do salonu i momentalnie zamiera w jednym miejscu, podobnie jak ja kilkanaście minut wcześniej.
- Mama? Co ty tutaj robisz? - pyta, patrząc ze strachem to na mnie, to na nią.
- Przyjechałam cię odwiedzić. Ostatnio w ogóle się nie odzywasz. Ale teraz już wiem, dlaczego - ponownie sugestywnie na mnie spogląda.
- Zostawię was. Pewnie chcecie porozmawiać, nie będę przeszkadzać - podnoszę się z fotela. Ciesząc się, że nie będę musiała dłużej uczestniczyć w tym przesłuchaniu.
- Zostań - słyszę prośbę Andreasa, który splata ze sobą nasze dłonie, ku wielkiemu zdziwieniu jego mamy. Jej reakcje sugerowały, że kompletnie nie wierzyła w mój związek z jej synem.
- Lepiej nie. Powinniście ze sobą szczerze porozmawiać, twoja mama zasługuje na jakieś wyjaśnienia - zostawiam ich i idę do swojego pokoju. Nie wiedząc czemu, czując zbierające się w moich oczach łzy. Staram się je powstrzymać i nie przejmować tym spotkaniem. Ale nie bardzo mi to wychodzi. Naprawdę zależało mi, aby pani Claudia mnie polubiła. Oczywiście, jak zwykle nic nie wyszło z moich planów.



Kładę się na łóżku, przykrywając ciepłym kocem. Nie mając ochoty, na nic innego. Wciąż na nowo odtwarzam odbytą rozmowę, zastanawiając się, co mogłam powiedzieć albo zrobić lepiej. Nic jednak, nie przychodzi mi do głowy. Po jakimś czasie, z natłoku emocji i zdenerwowania, mimowolnie zasypiam.



Budzę się, gdy za oknami panuje już zmierzch. Orientuję się, że spałam kilka godzin. Wstaję z zamiarem odnalezienia gdzieś Andreasa, czując że nie ominie nas poważna rozmowa. Od niedawna odbywamy tylko takie, stawało się to powoli męczące. Mam też nadzieje, że jego mama opuściła już mieszkanie.



- Emily, cieszę się że już wstałaś. Chyba powinniśmy porozmawiać - słyszę, gdy tylko siadam obok niego.
- Masz rację. Przepraszam jeśli powiedziałam coś twojej mamie, przez co musiałeś się tłumaczyć albo nie chciałeś, aby o tym wiedziała. Po prostu, tak mnie zaskoczyła swoją obecnością, że zupełnie nie wiedziałam jak mam się zachowywać - zaczynam, a Andreas przytula mnie do siebie.
- To ja powinien przeprosić, za postawienie cię w takiej sytuacji bez uprzedzenia. Ale sam, nie miałem pojęcia o jej wizycie. Poza tym świetnie sobie poradziłaś. Mama cię polubiła - spoglądam na niego w szoku.
- O czym ty mówisz? Wcale to tak, nie wyglądało. Nie wypadłam zbyt dobrze. Jeśli próbujesz mnie wyłącznie pocieszyć, to od razu mówię, że nic z tego - Andreas zaczyna się śmiać, a ja nic z tego, do reszty już nie rozumiem.
- Zapewniam cię, że odniosłaś mylne wrażenie i naprawdę wzbudziłaś sympatię. Po prostu moja mama, była bardzo zdziwiona, że mam dziewczynę. Uwierz mi, zaimponowałaś jej, gdy opowiedziałem jej trochę o tobie - wciąż nie potrafiłam do końca w to uwierzyć, ale mimowolnie się uśmiecham. Może jednak, nie będzie tak źle. I uda nam się, w przyszłości znaleźć ze sobą wspólny język.
- Dziewczynę? - pytam, chcąc się upewnić. Ponieważ do tej pory nie padły pomiędzy nami, podobne deklaracje.
- Tak. Emily, to chyba oczywiste. Nie mam zamiaru się dłużej bawić w żadne podchody. Dlatego, czy tego chcesz czy nie, jesteśmy w związku. I nie przyjmuję, żadnego twojego sprzeciwu - wcale nie miałam zamiaru protestować. Jak najbardziej odpowiadała mi możliwość, nazywania go swoim chłopakiem. Nie miałam pojęcia, czy nasz związek przetrwa przez dłuższy czas, ale miałam zamiar zrobić wszystko, aby tak się stało. Wiedziałam, że Andreas jest tego warty.



- Ale ze wspólnego mieszkania, twoja mama nie była zachwycona i na pewno temu nie zaprzeczysz. Może faktycznie będzie lepiej, jak sobie czegoś poszukam? - dostrzegam niezadowolenie Andreasa na moje słowa, po krótkiej chwili milczenia, jaka między nami zapanowała.
- Udam, że tego w ogóle nie słyszałem. Nigdzie się stąd nie ruszasz. Jesteśmy dorośli i będziemy żyć, tak jak chcemy. Nie przejmuj się słowami mojej mamy w tej kwestii, ona po prostu wciąż czasami zapomina, że nie jestem już dzieckiem - przekonuje mnie jego argumentacja i postanawiam go posłuchać. Głównie ze względu na to, że sama także nie widzę nic przeciwko wspólnemu mieszkaniu. Tak jest po prostu najlepiej.
- Niech będzie - uśmiecham się szczerze w jego kierunku. Po chwili czując jego usta na moich. Uwielbiałam jego pocałunki, dzięki nim zapominałam o całym otaczającym mnie świecie.




Przy Andreasie czułam się nareszcie szczęśliwa, jak gdybym w końcu, znalazła brakujący element mojego życia, po bardzo długich poszukiwaniach. Kochałam go i byłam tego pewna. Wciąż jednak, nie potrafiłam powiedzieć mu tego wprost. Chyba mimowolnie czekałam, aż on zrobi to pierwszy.



Naszą chwilę bliskości, przerywa ponowny dzwonek do drzwi, podczas dzisiejszego dnia.
- Ciekawe, kogo tym razem tutaj przyniosło. Człowiek nie może mieć, ani chwili spokoju - niezbyt zadowolony z takiego obrotu sprawy Andreas, odrywa się ode mnie i podąża w kierunku drzwi.





Wraca po chwili z niepewnym wyrazem twarzy. A ja jestem przekonana, że ma mi do przekazania coś, co na pewno mi się nie spodoba.
- To Amanda. Prosi mnie o pomoc. Zalała sobie mieszkanie - patrzę na niego z niedowierzaniem.
- Dlaczego akuratny ciebie? Mało ma innych sąsiadów. Niech ich, idzie prosić o pomoc. Chyba nie masz zamiaru się zgodzić? - patrzę na niego z niezadowoleniem.
- Właściwie to już się zgodziłem. Emily, proszę cię. Nie denerwuj się tylko. Za chwilę będę z powrotem - całuje mnie delikatnie i wychodzi w pośpiechu, zapewne, abym nie zdążyła zaprotestować.



Będąc zła, że po raz kolejny Amandzie udało się osiągnąć swój cel. Zastanawiam się, co mam zrobić, aby raz na zawsze odczepiła się od niego i zrozumiała, że on już jest zajęty.

3 komentarze:

  1. Spotkanie z mamą Andreasa to na pewno było nie małe przeżycie do Emily. Zapewne miała mętlik w głowie i nie wiedziała co może przed nią powiedzieć.Tymbardziej że Andreas o niczym wcześniej nie wspominał swoje mamie . Mam nadzieje że nie oklamuje jej i naprawdę Claudia polubiła Emily mimo tego że ona sama ma całkiem inne odczucia. Sprawa wspólnego mieszkania , no cóż zgadzam się z Andreasem że są dorośli i to oni sami decydują o swoim życiu 😉 No i końcówka, no wkurzam mnie ta Amanda jak cholera , mam nadzieję że Andreas się szybko opamieta i sam zauważy jakie są jej prawdziwe zamiary.Choć jak znam życie to bardzo wątpliwe ,mam tylko nadzieję że nasz słodki naiwniak nie zrobi niczego czego będzie później długo żałował 😉😉😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział w poniedziałek z rana, wow, dziewczyno podziwiam i szanuję :)))))
    Spotkanie z mamą Andreasa, która mam nadzieję, że kiedyś zostanie jej teściową na pewno nie było przyjemne dla Emily. Niespodziewana wizyta spowodowała wiele niefortunnych i szczegółowych pytań, ponieważ matka martwiła się o syn, który z jej słów wychodził na mami synka, bo niby o wszystkim ją informował. Szkoda, że zapomniał wspomnieć o swojej dziewczynie XD No ale mogło to być spowodowane tym, że to dopiero początki ich związku...
    Andreas dobrze poradził sobie z mamą. Wszystko jej wytłumaczył i mam nadzieję, że kazał odczepić się od biednej Emily. Fajnie też, że wyjaśnił ich status, czyli są razem hahaha nie przejmował się zdaniem dziewczyny tylko oznajmił to co powinno być oznajmione już dawno.
    Szkoda, że końcówkę zepsuła mi Amanda, ale wiadomo nie może być zawsze sielankowo, musi pojawić się ten czarny charakter. Źle tylko się dzieje, bo Andreas nie widzi i nie wie o zamiarach dziewczyny. Mam nadzieję, że chłopak szybko się ogarnie!
    Dużo weny,
    N

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuuuuu.... Amanda jak widać to bardzo uparta bestia i nie zamierza łatwo odpuścić. To może i jest męczące i wredne ale nadaje smaczku temu opowiadaniu. Bardzo mi się podoba.
    Ciekawe co ten Andreas naopowiadal mamie, że zmieniła zdanie.
    Jestem bardzo ciekawa co z tego wyniknie.
    Dużo dużo weny.
    Buziak!

    OdpowiedzUsuń