Głośne
pukanie do drzwi, skutecznie przerywa mi grę. W ostatnim czasie,
przez wzgląd na małą rewolucję w moim życiu, zupełnie
zaniedbałam swój ukochany instrument. Wzdycham tylko, odkładając
skrzypce, po czym udaję się sprawdzić, kim jest ten
niezapowiedziany gość. Mając nadzieję, że za chwilę sobie
pójdzie i pozwoli mi wrócić do swoich zajęć.
Otwieram
drzwi, stając naprzeciwko eleganckiej
kobiety w średnim wieku, która wpatruje się we mnie z zaskoczeniem
i poczuciem dezorientacji. Ja również nie mam pojęcia, kim ona
jest i co tutaj robi. Nie widziałam jej nigdy wcześniej.
-
Mogę w czymś pomóc? - odzywam się jako pierwsza.
-
Zastałam może mojego syna? - nieznajoma
kobieta, pyta
niepewnie. Jakby nie była do końca przekonana, czy trafiła pod
właściwy adres. Zamieram słysząc te słowa. Wygląda na to, że
przede mną stoi mama Andreasa, we własnej osobie.
-
Niestety nie ma go, ale niedługo powinien wrócić - miał się
spotkać tylko ze swoim lekarzem, który ma ostatecznie stwierdzić,
czy jest już gotowy na powrót i starty w zawodach.
-
Rozumiem. Dziękuję za informację... - widzę, że nie ma pojęcia,
jak powinna się do mnie zwracać.
-
Przepraszam, Pani wybaczy moją nieuprzejmość, nazywam się Emily -
przedstawiam się grzecznie, wiedząc że należało zrobić to już
wcześniej. Jestem coraz bardziej zdenerwowana, tą niespodziewaną
dla mnie wizytą.
-
Miło
mi cię poznać - posyła w moją stronę nikły uśmiech,
który staram się odwzajemnić.
-
Proszę wejść, nie będzie przecież pani czekać na syna na
zewnątrz - zapraszam do środka, a kobieta po chwili ulega moim
namowom.
Kieruję
ją do salonu, proponując po drodze coś do picia. Kiedy decyduje
się na kawę, udaję się do kuchni w celu jej zrobienia. Przy
okazji, staram się opanować swoje zdenerwowanie i poczucie
niezręczności. Nie daruję Andreasowi, jeśli wiedział o wizycie
swojej rodzicielki i nie wspomniał
mi o tym, ani słowem. Choć wiem, że to by było całkiem w jego
stylu. Uwielbiał zapominać o istotnych rzeczach i zupełnie się
nimi nie przejmować. Jednocześnie modlę się,
aby wrócił jak najszybciej i opanował całą tą sytuację. Bo z
każdą kolejną minutą, coraz bardziej się pogrążam.
Wracam
do salonu z dwoma filiżankami kawy. Stawiam tacę na stoliku i
zajmuję miejsce na przeciwko pani Claudii,
która ponownie zaczyna się we mnie wpatrywać z dużą uwagą i
ciekawością.
-
Emily, wybacz mi moją bezpośredniość, ale czy ciebie coś łączy
z moim synem? - przymykam na sekundę oczy, starając się ułożyć
w głowie, co mam odpowiedzieć.
Nasza
relacja nie jest wcale tak prosta, jakby się mogło wydawać.
-
Zgadza się. Od niedawna jesteśmy razem - nie mam pojęcia, czy
dobrze zrobiłam, mówiąc to. Przecież, tak naprawdę nigdy
oficjalnie nie padła pomiędzy mną a Andreasem jakaś deklaracja
dotyczącą bycia ze sobą w związku. Ale przecież, nie mogłam
tego powiedzieć jego mamie. Co ona wtedy, by sobie o mnie pomyślała?
Już i tak nie zrobiłam najlepszego wrażenia.
-
I mieszkacie razem? Nie za bardzo się śpieszycie? - wygląda na to,
że pani Claudia nie
jest zadowolona z relacji, która
łączy mnie z Andreasem. Do kolekcji problemów, brakowało mi tylko
nie przychylności jego
rodziny.
-
Wynikło to tylko z tego, że miałam problemy z własnym
mieszkaniem. Myślę jednak, że to już nie potrwa długo i niedługo się wyprowadzę. Ma pani racje, że nie powinniśmy ze sobą
mieszkać. Jest na to zdecydowanie
za wcześnie – tak
naprawdę nigdy
się nad tym, nie zastanawiałam i zamierzałam tutaj zostać.
Ale jeśli to ma spowodować problemy i nieporozumienia. Będzie
lepiej, jak rzeczywiście czegoś sobie poszukam.
-
Przynajmniej jesteś rozsądna i wiesz, że z niczym nie powinniście
się śpieszyć. W waszym wieku, uczucia przychodzą i odchodzą w
zastraszającym tempie. Dobrze się ze sobą dogadujecie? - kolejne
niezbyt trafne
pytanie. Przecież my kłócimy się prawie codziennie, z tym tylko,
że za chwilę tego żałujemy i staramy się wypracować jakiś
kompromis. To
na pewno w jej oczach, nie będzie dobrze wyglądać.
-
Staramy się - próbuję, jak najbardziej trzymać się prawdy.
Przez, co narażam się na kolejne przenikliwe spojrzenie. Co ona,
musi sobie o mnie myśleć?
-
Myślicie poważnie o swoim związku? Przepraszam,
że tak wypytuję. Ale
Andreas, nawet słowem nie wspomniał, że
w jego życiu zaszła, tak duża zmiana.
Nie rozumiem, dlaczego to ukrywał? A co więcej, nigdy w życiu nie
wspomniał, że poznał kogoś
takiego, jak ty.
Wiesz może, dlaczego to wszystko
przemilczał?
Zawsze informował o wszystkim, co ma dla niego jakieś znaczenie -
jestem zaskoczona. Byłam pewna, że przynajmniej napomknął o
moim
istnieniu, ale jak widać uznał, że nie jestem wystarczająco
ważna. Jest mi z tego powodu przykro. Dodatkowo nastoju nie poprawia
mi, świadomość,
że
kobieta siedząca naprzeciwko, coraz
mniej jest mi przychylna.
Na
szczęście od odpowiedzi, na kolejne trudne dla mnie pytanie. Ratuje
mnie odgłos, głośno zamykanych drzwi.
-
Już jestem, Emily. Strasznie tęskniłem
za tobą, wiesz?
Ale
mam dobre wieści - Andreas, wchodzi do salonu i momentalnie zamiera
w jednym miejscu, podobnie
jak ja kilkanaście minut wcześniej.
-
Mama? Co ty tutaj robisz? - pyta, patrząc ze strachem to na mnie, to
na nią.
-
Przyjechałam cię odwiedzić. Ostatnio w ogóle się nie odzywasz.
Ale teraz już wiem, dlaczego - ponownie sugestywnie na
mnie spogląda.
-
Zostawię was. Pewnie chcecie porozmawiać, nie będę przeszkadzać
- podnoszę się z fotela. Ciesząc się, że nie będę musiała
dłużej uczestniczyć w tym przesłuchaniu.
-
Zostań - słyszę prośbę Andreasa, który splata ze sobą nasze
dłonie, ku wielkiemu zdziwieniu jego mamy. Jej reakcje
sugerowały, że kompletnie
nie wierzyła w mój związek z jej synem.
-
Lepiej nie. Powinniście ze sobą szczerze porozmawiać, twoja mama
zasługuje na jakieś wyjaśnienia - zostawiam ich i idę do swojego
pokoju. Nie wiedząc czemu, czując zbierające się w moich
oczach
łzy. Staram się je powstrzymać i nie przejmować tym spotkaniem.
Ale nie bardzo mi to wychodzi. Naprawdę zależało mi, aby pani
Claudia
mnie polubiła. Oczywiście, jak zwykle nic nie wyszło z moich
planów.
Kładę
się na łóżku, przykrywając ciepłym kocem. Nie mając ochoty, na
nic innego. Wciąż na nowo odtwarzam odbytą rozmowę, zastanawiając
się, co mogłam powiedzieć albo zrobić lepiej. Nic jednak, nie
przychodzi mi do głowy. Po
jakimś czasie, z
natłoku emocji i zdenerwowania, mimowolnie zasypiam.
Budzę
się, gdy za oknami panuje już zmierzch. Orientuję się, że spałam
kilka godzin. Wstaję z zamiarem odnalezienia gdzieś Andreasa,
czując że nie ominie nas poważna rozmowa. Od niedawna odbywamy
tylko takie, stawało
się to powoli męczące. Mam też nadzieje, że jego mama opuściła
już mieszkanie.
-
Emily, cieszę się że już wstałaś. Chyba powinniśmy porozmawiać
- słyszę, gdy tylko siadam obok niego.
-
Masz rację. Przepraszam jeśli powiedziałam coś twojej mamie,
przez co musiałeś się tłumaczyć albo nie chciałeś, aby o tym
wiedziała. Po prostu, tak mnie zaskoczyła swoją obecnością, że
zupełnie nie wiedziałam jak mam się zachowywać - zaczynam, a
Andreas przytula mnie do siebie.
-
To ja powinien przeprosić, za postawienie cię w takiej sytuacji bez
uprzedzenia. Ale sam, nie
miałem pojęcia o jej wizycie. Poza tym świetnie sobie poradziłaś.
Mama cię polubiła - spoglądam
na niego w szoku.
-
O
czym
ty mówisz? Wcale to tak, nie wyglądało. Nie wypadłam zbyt dobrze.
Jeśli
próbujesz
mnie wyłącznie pocieszyć,
to od razu mówię, że nic z tego
- Andreas zaczyna się śmiać, a ja nic z tego, do
reszty już
nie rozumiem.
-
Zapewniam cię, że odniosłaś mylne wrażenie
i naprawdę
wzbudziłaś sympatię. Po prostu moja mama, była bardzo zdziwiona,
że mam dziewczynę. Uwierz mi, zaimponowałaś
jej, gdy opowiedziałem jej trochę
o tobie - wciąż nie potrafiłam
do końca w
to
uwierzyć, ale mimowolnie się uśmiecham. Może jednak, nie będzie
tak źle. I uda nam się, w
przyszłości
znaleźć ze
sobą
wspólny język.
-
Dziewczynę? - pytam, chcąc się upewnić. Ponieważ do tej pory nie
padły pomiędzy nami, podobne deklaracje.
-
Tak. Emily, to chyba oczywiste. Nie mam zamiaru się dłużej bawić
w żadne podchody. Dlatego, czy tego chcesz czy nie, jesteśmy w
związku. I nie przyjmuję,
żadnego twojego sprzeciwu - wcale nie miałam zamiaru protestować.
Jak najbardziej odpowiadała mi możliwość, nazywania go swoim
chłopakiem. Nie miałam pojęcia, czy nasz związek przetrwa przez
dłuższy czas, ale miałam zamiar zrobić wszystko, aby tak się
stało. Wiedziałam, że Andreas jest tego warty.
-
Ale ze wspólnego mieszkania, twoja mama nie była zachwycona i na
pewno temu nie zaprzeczysz. Może faktycznie
będzie
lepiej, jak sobie czegoś poszukam? - dostrzegam niezadowolenie
Andreasa na moje słowa, po krótkiej chwili milczenia,
jaka między nami zapanowała.
-
Udam, że tego w ogóle nie słyszałem. Nigdzie się stąd nie
ruszasz. Jesteśmy dorośli i będziemy żyć, tak jak chcemy. Nie
przejmuj się słowami mojej mamy w tej
kwestii, ona po prostu wciąż czasami
zapomina, że nie jestem już dzieckiem - przekonuje mnie jego
argumentacja i postanawiam go posłuchać.
Głównie ze względu na to, że sama także nie widzę nic przeciwko
wspólnemu mieszkaniu. Tak jest po prostu najlepiej.
-
Niech będzie - uśmiecham się szczerze w jego kierunku. Po chwili
czując jego usta na moich. Uwielbiałam jego pocałunki, dzięki nim
zapominałam o całym otaczającym mnie świecie.
Przy
Andreasie czułam się nareszcie szczęśliwa, jak gdybym w końcu,
znalazła brakujący element mojego życia, po bardzo długich
poszukiwaniach.
Kochałam go i byłam tego pewna. Wciąż jednak, nie potrafiłam
powiedzieć mu tego wprost. Chyba mimowolnie czekałam, aż on zrobi
to pierwszy.
Naszą
chwilę bliskości, przerywa ponowny dzwonek do drzwi, podczas
dzisiejszego dnia.
-
Ciekawe, kogo tym razem tutaj przyniosło. Człowiek nie może mieć,
ani chwili spokoju - niezbyt zadowolony z takiego obrotu sprawy
Andreas, odrywa się ode mnie i podąża w kierunku drzwi.
Wraca
po chwili z niepewnym
wyrazem
twarzy. A ja jestem przekonana, że ma mi do przekazania coś, co na
pewno mi się nie spodoba.
-
To Amanda. Prosi mnie o pomoc. Zalała sobie mieszkanie - patrzę na
niego z niedowierzaniem.
-
Dlaczego akuratny ciebie? Mało ma innych sąsiadów. Niech ich,
idzie prosić
o pomoc. Chyba nie masz zamiaru się zgodzić? - patrzę na niego z
niezadowoleniem.
-
Właściwie to już się zgodziłem. Emily, proszę cię. Nie
denerwuj się tylko.
Za chwilę będę z powrotem - całuje mnie delikatnie i wychodzi w
pośpiechu, zapewne, abym nie zdążyła zaprotestować.
Będąc
zła, że po raz kolejny Amandzie
udało
się osiągnąć swój cel. Zastanawiam się, co mam zrobić, aby raz
na zawsze odczepiła się od niego i zrozumiała,
że on
już jest zajęty.
Spotkanie z mamą Andreasa to na pewno było nie małe przeżycie do Emily. Zapewne miała mętlik w głowie i nie wiedziała co może przed nią powiedzieć.Tymbardziej że Andreas o niczym wcześniej nie wspominał swoje mamie . Mam nadzieje że nie oklamuje jej i naprawdę Claudia polubiła Emily mimo tego że ona sama ma całkiem inne odczucia. Sprawa wspólnego mieszkania , no cóż zgadzam się z Andreasem że są dorośli i to oni sami decydują o swoim życiu 😉 No i końcówka, no wkurzam mnie ta Amanda jak cholera , mam nadzieję że Andreas się szybko opamieta i sam zauważy jakie są jej prawdziwe zamiary.Choć jak znam życie to bardzo wątpliwe ,mam tylko nadzieję że nasz słodki naiwniak nie zrobi niczego czego będzie później długo żałował 😉😉😉
OdpowiedzUsuńRozdział w poniedziałek z rana, wow, dziewczyno podziwiam i szanuję :)))))
OdpowiedzUsuńSpotkanie z mamą Andreasa, która mam nadzieję, że kiedyś zostanie jej teściową na pewno nie było przyjemne dla Emily. Niespodziewana wizyta spowodowała wiele niefortunnych i szczegółowych pytań, ponieważ matka martwiła się o syn, który z jej słów wychodził na mami synka, bo niby o wszystkim ją informował. Szkoda, że zapomniał wspomnieć o swojej dziewczynie XD No ale mogło to być spowodowane tym, że to dopiero początki ich związku...
Andreas dobrze poradził sobie z mamą. Wszystko jej wytłumaczył i mam nadzieję, że kazał odczepić się od biednej Emily. Fajnie też, że wyjaśnił ich status, czyli są razem hahaha nie przejmował się zdaniem dziewczyny tylko oznajmił to co powinno być oznajmione już dawno.
Szkoda, że końcówkę zepsuła mi Amanda, ale wiadomo nie może być zawsze sielankowo, musi pojawić się ten czarny charakter. Źle tylko się dzieje, bo Andreas nie widzi i nie wie o zamiarach dziewczyny. Mam nadzieję, że chłopak szybko się ogarnie!
Dużo weny,
N
Uuuuuu.... Amanda jak widać to bardzo uparta bestia i nie zamierza łatwo odpuścić. To może i jest męczące i wredne ale nadaje smaczku temu opowiadaniu. Bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńCiekawe co ten Andreas naopowiadal mamie, że zmieniła zdanie.
Jestem bardzo ciekawa co z tego wyniknie.
Dużo dużo weny.
Buziak!